Trzy próby oszustw w ciągu jednego dnia! Od emerytów chcieli dużych pieniędzy!

Próbowali wyłudzić pieniądze na różny sposób. A to tłumaczyli się chorobą, a to wypadkiem drogowym. Oszustem nie udało się jednak nabrać ostrołęczan. – Wyrazy uznania należą się starszym mieszkańcom naszego miasta za trzeźwość umysłu – pisze ostrołęcka policja.

W poniedziałek 19 sierpnia w Ostrołęce trzy starsze osoby otrzymały telefony od „wnuczków”. Prosili oni o przekazanie sporych sum pieniędzy.

– W pierwszej próbie oszustwa do 85-letniej ostrołęczanki na telefon stacjonarny zadzwoniła kobieta i poinformowała swoją rozmówczynię, że jej córka została potrącona na przejściu dla pieszych, ma silny krwotok i pilnie potrzebne są pieniądze w wysokości 75 tysięcy złotych na przetransportowanie jej samolotem do innego szpitala – relacjonuje oficer prasowy Policji w Ostrołęce Tomasz Żerański.

85-latka odpowiedziała, że takich pieniędzy to w domu nie ma. Poszła do sąsiadki więc po pożyczkę, pozostając na linii. Sąsiadka zorientowała się jednak, że może być to próba oszustwa. Ze swojego telefonu zadzwoniła do prawdziwej córki seniorki, a ta przyjechała na miejsce.

– Druga próba oszustwa również miała miejsce na terenie naszego miasta. W tym przypadku 88-letni ostrołęczanin powiedział, że około godziny 18 zadzwoniła do niego kobieta, która przedstawiła się jako jego synowa – mówi Tomasz Żerański. – Po krótkiej wymianie zdań dzwoniąca kobieta powiedziała, że dziś, jadąc z mężem, na przejściu dla pieszych potrącili oni kobietę, która w wyniku wypadku uderzyła głową o chodnik i jej stan zdrowia jest bardzo ciężki.

Fałszywa synowa powiedziała też, że potrzebuje natychmiast 60 tysięcy złotych, aby jej mąż nie trafił do aresztu, ponieważ za taki wypadek grozi 8 lat więzienia.

Mężczyzna miał jednak wątpliwości. Zadzwonił do swojego syna i wtedy prawda wyszła na jaw.

Oszukać próbowano też małżeństwo w wieku ponad 70 lat, mieszkające w centrum Ostrołęki. Oni otrzymali telefon od „wnuczki”. Ta powiedziała, że jej tata doprowadził do wypadku – potrącił osobę na zebrze. Znów potrzeba było 60 tys. zł na „adwokata”. Oszustka naciskała, mówiąc, że stan potrąconej jest krytyczny.

Senior, który z nią rozmawiał, zauważył, że „wnuczka” ma inny głos. I się rozłączył. Na tym jednak historia się nie skończyła.

– Po chwili na telefon starszego małżeństwa zadzwoniła osoba, która przedstawiła się za policjanta. Jednak w trakcie tej rozmowy starszy mężczyzna również domyślił się, że ma do czynienia z oszustem i zakończył połączenie – dodaje Tomasz Żerański.

Fot. Pixabay