Targowisko w Myszyńcu nie dla wszystkich. „To bez sensu”

Po przerwie otwarto targowiska, także to w Myszyńcu. Sprzedawać na nim jednak można tylko artykuły rolno-spożywcze, w tym kwiaty oraz płody rolne. – A co z innymi towarami? – pytają kupcy, którzy handlują odzieżą i zgłosili problem do naszej redakcji.

Targowisko w Myszyńcu otwarto 30 kwietnia. Wcześniej było zamknięte z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa.

Otwarcie poprzedziła zmiana regulaminu funkcjonowania targowiska. A w nim m.in. czytamy, że

„dopuszcza się wyłącznie sprzedaż artykułów rolno-spożywczych, w tym kwiatów oraz płodów rolnych.”

– To bez sensu – krótko komentują to ograniczenie kupcy, którzy zgłosili się do naszej redakcji, a którzy od lat handlowali odzieżą na targowisku. – Nie jesteśmy wpuszczani na targowisko, ale nie za bardzo rozumiemy dlaczego. Targowiska w okolicy, w Ostrołęce czy Kolnie, nie ograniczają sprzedaży.

Czemu tak się robi w Myszyńcu, skoro pootwierane są wszystkie sklepy, galerie i centra handlowe?

Spytaliśmy w Urzędzie Miasta Myszyniec, dlaczego na targowisku pozwolono na sprzedaż tylko niektórych artykułów i czy planowane jest zrezygnowanie z tego obostrzenia.

– Ograniczenia związane z handlem wynikały z zaleceń GIS i Ministra Zdrowia w związku z istniejącą epidemią – wyjaśniła nam burmistrz Myszyńca Elżbieta Abramczyk. – Aby je wypełnić, należało ograniczyć liczbę stanowisk sprzedających i ilość osób kupujących. Uznaliśmy więc, że należy wznowić handel tylko tymi artykułami, które wynikają zarówno z pory roku, jak i potrzeb mieszkańców, czyli rolno-spożywczymi, kwiatami i płodami rolnymi. W związku z tym zostały ustalone nowe „Zasady funkcjonowania Targowiska w Myszyńcu”. Konieczne było również zwiększenie ilości osób obsługujących targowisko, aby zachować zasady dezynfekcji i przestrzegania warunku odległości miedzy kupującymi i sprzedającymi.

Rozważamy rozszerzenie sprzedaży innych artykułów w najbliższym czasie – dodaje pani burmistrz.