Tak Załuskowie posmakowali Chin

– Jak to miło, gdy autor wystawy ma coś do powiedzenia – mówił kierownik Galerii Ostrołęka Zenon Kowalczyk. Rzeczywiście, trudno było się z nim nie zgodzić. Uczestnicy wernisażu wystawy fotografii Marzeny i Romana Załuskich dzięki opowieści tego drugiego mogli przebyć krótką podróż po Chinach. Piękne zdjęcia dopełniły całości obrazu.

Dotknąć, usłyszeć, posmakować, posiedzieć na murku – to jest to, co nam się podoba w podróżowaniu – mówił fotograf, a także znany w Ostrołęce kardiolog, Roman Załuska.

Jedne z owoców tych podróży można oglądać w holu OCK. Znajdują się tam zdjęcia Załuskich zrobione podczas zwiedzania Chin. Wystawę zatytułowano: „Od środka Państwo Środka”.

Podróż małżeństwa trwała kilkanaście dni. W tym czasie pokonali 5 tys. kilometrów, różnymi środkami transportu.

Pociągami, samolotami, autokarami, wodolotem, łodzią turystyczną i czymś, co zostawia wielkie wrażenie: w Szanghaju jest pociąg, który nazywa się Maglev, czyli kolej magnetyczna i jedzie 420 km/h. To magiczne, jazda jest rzeczywiście niesamowita.

Roman Załuska mówił o spowitym w smogu Pekinie, o kulcie jednostki, o nieliczeniu się z jednostkami (podając za przykład przesiedlenie donikąd tysięcy ludzi po to, aby zbudować miasteczko olimpijskie). Przyznał, że w Chinach razem z żoną jedli różne, dziwne rzeczy. Ale węża nie!

Kilka słów poświęcił też dwóm „atrakcjom turystycznym”: armii terakotowej i Wielkiemu Murowi Chińskiemu.

Mur Chiński to 9 tys. kilometrów ściany, ściany różnej jakości, z różnych materiałów. Myśmy widzieli tę ścianę piękną i wleźliśmy na tą ścianę. I było strasznie. Jest bardzo wysoko, jest gorąco i wiele osób stamtąd znoszono. Nas nie znosili, dlatego że instynkt samozachowawczy podpowiedział nam: złazimy. Te góry oplecione murem i te stanice są niesamowite.

Wystawę „Od środka Państwo Środka” oglądać można do końca kwietnia. Znajdziemy ją w holu OCK. Wernisaż jej odbył się w piątek 29 marca.