Norbert Majkowski: Brak siatkówki seniorskiej to duża strata

Rozmawiamy z pierwszym trenerem Grzegorza Łomacza: o trenerskich początkach i obecnym zespole.

Zacznijmy mocno – czy od razu Pan czuł, że Grzegorz zrobi światową karierę?

Kiedy zaczynałem pracę z grupą Grzegorza byłem młodym trenerem, świeżo po studiach, z dwuletnim stażem w klubie KS „Metro” Warszawa. Grzesiek od początku wykazywał ogromny talent do sportu, cechował się dużą sprawnością fizyczną i posiadał cechy trudne do nauczenia – pracowitość, cierpliwość i siatkarskie „czytanie gry”. To wszystko świetnie rokowało na przyszłość. Kariera sportowa to długofalowy proces, trudno jest na jej początku przewidzieć końcowy sukces. Grzegorzowi się udało, wykorzystał swój potencjał, a ja bardzo się z tego cieszę.

Otrzymał Pan prestiżową nagrodę Ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki „Pierwszy trener”. Czy była to duża motywacja do dalszego działania i szkolenia młodzieży?

Od ponad 20 lat pracuję z młodzieżą. Robię to, bo lubię pracę z młodymi siatkarzami. Decyzja o tym, żeby nagrodzić trenerów, którzy prowadzili na początku drogi sportowej dzisiejszych mistrzów, to bardzo miły gest. Czuję się wyróżniony, ale nie zmienia to mojego podejścia do pracy – zamierzam robić to, co do tej pory robiłem, jeżeli okoliczności na to pozwolą.

Jak ewoluuje system szkoleniowy młodzieży? Jak to wyglądało w czasach, gdy szkolił pan Grzegorza Łomacza a jak to wygląda obecnie?

Uważam, że obecnie młodzież ma zdecydowanie lepsze warunki do treningu i większe możliwości rozwoju. Jednocześnie odnoszę wrażenie – i nie jestem w tym odosobniony, bo podobne spostrzeżenia mają inni trenerzy, że współczesna młodzież jest mniej zdeterminowana do osiągnięcia czegoś w sporcie. Nie jestem socjologiem ani psychologiem ale myślę, że wynika to z „cieplarnianych warunków” w jakich funkcjonują młodzi ludzie. Oprócz tego dawniej młodzież cechowała się większą sprawnością fizyczną, spędzała wolny czas na dworze, nieświadomie usprawniała się podczas zabaw z rówieśnikami.

Jaką w tej chwili prowadzi Pan grupę wiekową i jakie odnoszą sukcesy?

W tym sezonie prowadzę zespół młodzików (rocznik 2004/2005). Chłopcy wywalczyli awans do turnieju półfinałowego Mistrzostw Mazowsza. Jest to nasz mały sukces i zrealizowanie celu jaki zakładaliśmy sobie przed startem rozgrywek. Oprócz tego pracuję z młodymi siatkarzami z czwartej klasy szkoły podstawowej, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z siatkówką.

Czy już na tym etapie szkolenia można wyłapać tzw. „perełki siatkarskie”?

Na każdym etapie szkolenia sportowego można wyłapać wyjątkowo utalentowane jednostki, ale sam talent nie gwarantuje sukcesu w sporcie. Im „dalej w las” tym bardziej liczy się pracowitość, determinacja i konsekwencja w działaniu. Potrzebna też jest duża doza szczęścia.

Czy w Ostrołęce, małym mieście gdzie jest niewiele klubów, łatwiej wyłapać „sportowe perełki” i je wyszkolić?

Na pewno trudniej jest nam osiągnąć sukces jako zespół, gdyż rywalizujemy z drużynami z dużych ośrodków: Warszawa, Radom. Przyjęliśmy w klubie zasadę, że jeśli mamy dobrze rokującego zawodnika, który chce się rozwijać poza Ostrołęką – a kluby z Polski są nim zainteresowane – to nie blokujemy szansy na rozwój. Nasi zawodnicy grają obecnie na wypożyczeniu, m.in. w Warszawie, Radomiu i Świdniku.

Czy rozpad seniorskiego klubu siatkarzy to duży cios dla sportowego ducha Ostrołęki ?

Myślę, że brak siatkówki seniorskiej w mieście z dużymi tradycjami w tym sporcie, to duża strata – zarówno dla kibiców, jak i dla młodych adeptów siatkówki. Wielu naszych zawodników żywo interesowało się rozgrywkami seniorskiego zespołu, kilku było wypożyczonych do klubu ASPS „NET”. Obserwowanie dorosłych siatkarzy było zarówno inspiracją, jak i okazją do nauki siatkarskiego rzemiosła.

A klub Olimp Ostrołęka nie przymierza się do stworzenia seniorskiej ligi? 

Na razie nie mamy takich planów. UKS „Olimp” powstawał jako klub szkolący dzieci i młodzież i od 20 lat realizujemy swoje cele statutowe. Praca z młodzieżą jest bardzo wdzięczna ale wymaga dużych nakładów czasu. Obecnie nie mamy możliwości finansowych ani organizacyjnych aby poszerzyć naszą działalność. Wszyscy trenerzy w klubie mają naprawdę dużo pracy i obowiązków związanych z prowadzeniem grup młodzieżowych a także pracami organizacyjnymi w klubie.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów.

najnowszy najstarszy oceniany
Jan
Gość
Jan

Kulik rozwalił siatkówkę w Ostrołece.

obserwator siatkówki
Gość
obserwator siatkówki

chyba nie Kulik a brak chęci sponsorów. Siatkówka mężczyzn seniorów upadłą jeszcze za poprzedniej władzy