Stan wojenny w Ostrołęce. „Wtedy poczułem, że to może być mój ostatni dzień życia”

W niedzielę wypada rocznica wybuchu stanu wojennego w Polsce. Z Ostrołęki internowanych było kilkanaście osób. Rozmowę z kilkoma na temat wydarzeń z grudnia 1981 roku przeprowadziła Maria Rochowicz. W ten sposób powstała książka o charakterze reportażowo-wspomnieniowym „Przyszli po mnie… 13 grudnia 1981 roku we wspomnieniach internowanych z Ostrołęki”. W rocznicę stanu wojennego publikujemy jej fragmenty.

Działacze „Solidarności” byli zatrzymywanie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Wówczas rozpoczął się stan wojenny, które odcisnął trwałe piętno na całym pokoleniu.

„W grudniu 1981 roku na listach przeznaczonych do internowania znajdowało się w Polsce 4 318 osób – przywołuje dane we wstępie swojej książki Maria Rochowicz – Utworzono 52 ośrodki odosobnienia. W nocy 13 grudnia aresztowano prawie 3 tysiące osób, a przez cały okres trwania stanu wojennego prawie 10 tysięcy osób. Stan wojenny trwał 586 dni, od 13 grudnia 1981 roku do 22 lipca 1983 roku.”

„Internowani z Ostrołęki osadzeni byli w większości w dwóch ośrodkach w Iławie i w Gołdapi.”

Tadeusz Godlewski – przewodniczący oddziału „Solidarności” w Ostrołęce

„Jak wyglądał Pański poranek 13 grudnia?

Poranek zaczął się wcześnie, bo tuż po północy. Przeczuwałem, że coś się wydarzy. Tego dnia kilka godzin wcześniej napisałem list do rodziców. Funkcjonariusze przyszli po mnie tuż po 24.00. Było ich pięciu. Chciałem uciekać, ale pod oknem też stali. Powiedzieli, że zabierają mnie na krótko. Zawieźli na komisariat. Tam rano zaczęli nas przygotowywać do wyjazdu.

Skuli mnie z inżynierem Sroką z elektrowni. Zapakowali nas wszystkich do milicyjnych suk. W samochodzie było około 14 osób. Pamiętam, że był Zbigniew Banasiak, Andrzej Chyliński, Stanisław Modzelewski, Jacek i Ryszard Pilchowscy, Stefan Sroka, Włodzimierz Szacherski, Roman Lewandowski, Wiktor Melion, Mieczysław Staniszewski, Robert Kreczman, Andrzej Bednarczyk i Edward Suchecki – szef „Solidarność Wiejska”. Jak nas pakowali do aut zaintonowałem głośno „Rotę”.

Pamiętam kapitana UB, który patrzył na nas z pogardą, ale i strachem.

Nie powiedzieli dokąd nas wiozą, potem się okazało, że do więzienia w Iławie. Rozmawialiśmy o tym co się dzieje, zastanawialiśmy się czego mamy się spodziewać. Koledzy mówili, że wybuchną strajki, a ja byłem innego zdania, twierdziłem, że nie, bo ludzie się przestraszą.”

Robert Mamątow – wiceprzewodniczący oddziału Komisji Zakładowej „Solidarność” w Spółdzielni „Przyszłośći”

„Kiedy was wywieźli do Iławy?

Wywieźli nas po tygodniu. W ostrołęckim areszcie siedziałem tydzień, od niedzieli do kolejnego poniedziałku. Warunki w tym milicyjnym areszcie były okropne. Siedzieliśmy brudni, nie pozwalali nam się myć, nie dawali wody, wypuszczali tylko do łazienki. W poniedziałek zaczęli nas wyprowadzać na dziedziniec, do wyjazdu. Wtedy zobaczyłem, że nie jesteśmy sami. Było nas ośmiu.

Podczas tego wyprowadzania zdarzyła się sytuacja, którą najmocniej przeżyłem i najintensywniej zapamiętałem z całego tamtego okresu. Wyprowadzili nas z budynku i skuli kajdankami. Zomowcy ustawili nas pod ścianą. Jeden z nich powiedział: „No k… koniec z wami, nie będziecie już więcej bruździć”.

Popchnął mnie i uderzył kałasznikowem po żebrach. Mocno zabolało. Zdałem sobie sprawę, że sytuacja jest poważna, że mogą zrobić z nami co zechcą. Zatłuc i wrzucić do jakiegoś dołu. Całe życie stanęło mi przed oczyma.

I wtedy poczułem, że to może być mój ostatni dzień życia.”

Aleksandra Hermanowska-Juziuk – wiceprzewodnicząca Komisji Zakładowej „Solidarność” w Zespole Elektrowni Ostrołęka

„Dotarliśmy do Ostródy późnym wieczorem. Tu nas zamknięto w celi nr 13. Cela była bardzo mała. Były w niej stołki przytwierdzone do podłogi, stół, prycze, a w rogu nieosłonięte niczym umywalka i sedes. Ten brak jakiejkolwiek elementarnej intymności był upokarzający. Do tego wszystkiego na drziwach był wielki wizjer, przez który wiele razy dzienni zaglądał klawisz.

Obowiązywał nas też absurdalny zakaz siadania na pryczy. Cały dzień trzeba było siedzieć na tych przytwierdzonych do ziemi stołkach. Aż do czasu, kiedy jedna z naszych koleżanek poszła do lekarza.

Miała anemię i lekarz zapisał jej i nam wszystkim, lekarstwo w postaci jednego jabłka dziennie i… pozwolenie leżenia na pryczy przez godzinę w ciągu dnia.

Najgorsze były one. co parę godzin zapalali w celi silne światło, klawisz chodził i sprawdzał na przez wizjer.”

Andrzej Bednarczyk – wiceprzewodniczący „Solidarności” oddział Ostrołęka

„Jak Pan pamięta poranek 13 grudnia?

Byłem wtedy na dyżurze w biurze „Solidarności”. Obowiązywała nas wówczas gotowość strajkowa na terenie Mazowsza i mieliśmy ustalone całodobowe dyżury (…) Ostrołęka była centrum spływania informacji dla naszego regionu (…) W związku z tym trzeba było dyżurować i przekazywać im informacje na bieżąco. Do późna byłem zajęty papierami, a potem położyłem się spać (…)

Około godziny 22.00 zasnąłem, a kiedy się obudziłem, to już nade mną stali. Była pierwsza w nocy. Zerwałem się i pytam: „Panowie, a co wy tu robicie?”

(…) W pokoju siedział oficer po cywilnemu. Przedstawił się jako por. Brzeziński. Nie wiem jednak czy to było prawdziwe nazwisko czy nie. Przedstawił mi nakaz aresztowania. Zapytałem o powód aresztowania. A on na to: Jest stan wojenny i jest pan internowany.

(…) Później, już po fakcie, kiedy przeczytałem cały dekret o internowaniu, to się dowiedziałem, że z tego artykułu groziła kara śmierci.”

Stanisław Gerwatowski – wiceprzewodniczący Zakładowego Oddziału „Solidarności” w Ostrołęckich Zakładach Celulozowo-Papierniczych

„Jak wyglądał Pana poranek 13 grudnia?

Przyszli po mnie około 5 nad ranem. Wiedziałem już jednak wcześniej, że coś się dzieje, bo tuż po 1.00 w nocy przyszedł do mnie mąż mojej siostry Hanny i powiedział, że zabrała ją milicja. O 5 rano usłyszałem głośny łomot do drzwi. Otworzyłem. W drzwiach stała grupa 5-6 milicjantów. Mieli ze sobą łom (u kolegi Wicepolskiego, który ociągał się z otwieraniem wyłamali drzwi). Pod balkonem stał kolejny milicjant na wypadek próby ucieczki. Ubrałem się, żona dała mi ciepłą bieliznę i prosiła, abym zabrał kożuch.

Powiedzieli, że szybko wrócę.

A Jak Pan ocenia sytuację dziś? Warto było?

Nasze chęci były szczere, ale ludzi przerosło to, co zastali po zmianach. Było dużo wiary, ale przywódcy nas zawiedli. My na dole pracowaliśmy, ryzykowaliśmy, ale dużo naszego wysiłku poszło na marne. Ludzie z góry „Solidarności” po 1989 roku zbyt szybko zajęli się ciepłymi posadkami. Zapomnieli o co szła walka. Elity nie zdały egzaminu.”

Po więcej wspomnień, relacji odsyłamy do książki „Przyszli po mnie… 13 grudnia 1981 roku we wspomnieniach internowanych z Ostrołęki”. Wszystkie cytaty i zdjęcia pochodzą z tej publikacji.

4 5 głosów
Ocena artykułu
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
John

Bez Was nie byłoby wolności . Dziękujemy !

*****_***

A może spytacie kaczyńskiego wielkiego opozycjonisty jak po niego przyszli by go aresztować i internować ?
Aaaa zapomniałem nie mogli go rano aresztować bo spał do południa.

Max

Dziękuję za artykuł . U innych nawet wzmianki…

Yeti

Max, dziwisz się ? Spodziewałeś się że taki szmatławiec jak mo napisze o bohaterach stanu wojennego?

*****_***

No jak nigdzie wzmianki.
Dziś pod domem tchórza który ma się za zbawcę narodu kordony suk milicyjnych robiła inscenizację wprowadzenia stanu wojennego. Brakowało tylko koksowników ale to dzięki dzisiejszej aurze.
Setki jak nie tysiące funkcjonariuszy wysłanych do „ochrony” prezesa przed garstką opozycjonistów. Jakim trzeba być tchórzem ????

Krótko

Leć obsikiwać kamienicę Lempartowej we Wrocławiu. Możesz też z nią pomaszerować i posłuchać co ma do powiedzenia:))Przesłanie weź do serca i w……….

Tom

Komuniści wystąpili przeciw Polakom, Jaruzelski służalczo prosił o interwencje towarzyszy radzieckich (są na to dokumenty) a wielu w Polsce wciąż wierzy, że stan wojenny to było „mniejsze zło”. NIE! To była zdrada Ojczyzny!

Tom

Chwała Bohaterom, hańba czerwonym zaprzańcom!

Marzena

Dziękujemy…… Chwała BOHATEROM.

Zenek

Dziękuję wszystkim którzy walczyli o wolność naszej ukochanej Ojczyzny.
Cześć i chwała bohaterom.

Wszyscy zdrajcy co jeszcze robicie w naszym kraju, wiem po wykonaniu zadania nikt was nie chce.
Wiedzą że jak zdradziliscie swoją ojczyznę nie budzicie zaufania.
Zdrajcy zawsze będą zdrajcami nie zależnie od okoliczności.