Sprawa Macieja Kleczkowskiego w sądzie: już po mowach końcowych, wkrótce wyrok

Sprawa wiceprezydenta Ostrołęki Macieja Kleczkowskiego po raz kolejny na wokandzie. Niedługo sąd wyda wyrok, z którego dowiemy się, czy przychyli się on do zarzutów stawianych Kleczkowskiemu przez prokuraturę.

Wiceprezydent Ostrołęki Maciej Kleczkowski jest oskarżony o zatajenie prawdy w oświadczeniach majątkowych.

Według ustaleń prokuratury nie uwzględnił on w 4 oświadczeniach majątkowych (składanych jako wiceprezydent miasta, a wcześniej jako radny) pożyczki w wysokości 15 tys. zł, którą miał zaciągnąć od Adama O.

Pierwsza rozprawa wiceprezydenta Ostrołęki Macieja Kleczkowskiego odbyła się 18 września w Sądzie Rejonowym w Ostrołęce, druga – 28 listopada. W czwartek 9 stycznia miała miejsce kolejna.

Zeznawali świadkowie: rodzice wiceprezydenta miasta. Mówili, że pożyczkę wziął nie ich syn, a matka wiceprezydenta, ponieważ potrzebowali pieniędzy na jej leczenie. Tłumaczyli też, że Maciej Kleczkowski pokwitował tę pożyczkę – to miało stanowić zabezpieczenie jej spłaty. W tle przewijał się temat konfliktu rodzinnego pomiędzy nimi a Adamem O. Dodajmy, że ostatecznie wiceprezydent spłacił to zobowiązanie.

Sąd zamknął przewód sądowy, wysłuchał też mów końcowych.

– Uważam, że zebrany materiał dowody w pełni potwierdza, iż oskarżony dopuścił się zarzucanych mu czynów – mówił prokurator. – W niniejszej sprawie, jak mniemam, jedna okoliczność pozostaje poza całkowitym sporem: to, iż doszło do przekazania pieniędzy w kwocie 15 tys. zł i doszło do sporządzenia dokumentu, na podstawie którego oskarżony zobowiązał się do zwrotu tejże kwoty panu O.

Prokurator przekonywał, że zgodnie z prawem wiceprezydent powinien ująć w oświadczeniu majątkowym informację o tym zobowiązaniu.

– Obrona stara się wykazać, że ta pożyczka czy zobowiązanie w rzeczywistości nastąpiła nie dla oskarżonego, a dla jego rodziców, co też według mnie nie ma żadnego znaczenia przy rozstrzygnięciu w sprawie.

Nie ulega wątpliwości, że osobą prawnie zobowiązaną do zwrotu tych pieniędzy był oskarżony.

– Mimowolnie chyba przyznali to sami świadkowie, ponieważ zarówno pani, jak i pan powiedzieli, że ze względu na swój stan zdrowia, wiek chcieli, aby to syn był formalnie zobowiązany do spłaty pieniędzy, ponieważ w razie gdyby coś im się stało, to pan O. mógłby dochodzić tego roszczenia od pana oskarżonego – kontynuował prokurator.

Oskarżyciel wniósł o uznanie wiceprezydenta za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzenie mu kary: 10 miesięcy pozbawienia wolności w warunkowym zawieszeniu na okres 2 lat, zobowiązanie oskarżonego o informowaniu o okresie próby i 3 tys. zł grzywny.

O uniewinnienie Macieja Kleczkowskiego wniósł jego obrońca, adwokat Przemysław Kowalski.

– W tej sprawie mamy bardzo szerokie tło, zarówno rodzinne, jak i polityczne – mówił. – Od samego początku wskazujemy, że umowa pożyczki powinna zostać zawarta w formie dokumentu spisanego w formie pisemnej. Rzecznik oskarżenia wyraźnie podkreślił, że takiej umowy w tej sprawie nie było (obrońca zwrócił też uwagę na fakt, że w aktach jest tylko kserokopia pokwitowania, brak jest oryginału – red.).

Obrońca podkreślał, że nie ma tu mowy o winie umyślnej Macieja Kleczkowskiego, co – jego zdaniem – jest istotne w tej sprawie.

– Pan Maciej Kleczkowski zaciągał o wiele wyższe zobowiązania niż te, które jest przedmiotem niniejszej sprawy. Te zobowiązania zawsze znajdowały później swoje źródło w oświadczeniach majątkowych.

Oskarżony jest politykiem z wieloletnim doświadczeniem. Wielokrotnie wypełniał oświadczenia majątkowe i to pierwsza taka sytuacja, która zakończyła się w bardzo smutny i nietypowy dla oskarżonego sposób, a mianowicie na ławie oskarżonych.

Obrońca poddawał też w wątpliwość wiarygodność niektórych zeznań pożyczkodawcy Adama O.

– W drugim zdaniu swojej depozycji (zeznań – red.) pan świadek Adam O. stwierdził wyraźnie: „Nigdy nie pożyczyłbym mu pieniędzy, tzn. jego mamie”. Już w drugim zdaniu świadek Adam O. stwierdza, że pożyczka nie została udzielona oskarżonemu, tylko jego mamie. Świadek ewidentnie pozostaje w negatywnych emocjach zarówno do oskarżonego, jak i jego rodziny.

Maciej Kleczkowski również poprosił sąd o uniewinnienie.

Wyrok w jego sprawie zostanie wydany 16 stycznia.

najnowszy najstarszy oceniany
Wera
Gość
Wera

Zobaczymy jak wyglądają wolne sądy.

ooo
Gość
ooo

Kasta ma szanse pokazac ze jest ponad tym wszsytkim

KAżdego innego by powieźli
za podrobienie legitymacji potrafili dziewczyne skazac na więzienie
a tu?? zoabczymy?

a dlaczego nie napisane który to sędzia?

Sk/mUTEK
Gość
Sk/mUTEK

Jak ktoś słuchał nagrań posła NAUMANA z PO
To wie, że żaden sędzia nie skaże współpracownika PO.
ŻADEN
ŻADEN
Acha, posłom PO ludzie, wyborcy pozwalają też
brać łapówki
kraść
ustawić przetargi
prywatyzować, kradnąc kamienice.
WRĘCZ TO JEST OCZEKIWANE I WYNAGRADZANE GŁOSAMI ich zwolenników

czyli ta sprawa to tak jak by jej nie było wcale

Kaja
Gość
Kaja

Sprawa jest ewidentna, prawo zostało złamane, co na to sądy? Zobaczymy i się przekonamy

boy
Gość
boy

czyli po wyroku ,bedzie kolejny konkurs na wakat w um?

Karolek
Gość
Karolek

Podobno na stołek wskoczy śmieciowa panna. Poziom kompetencji taki sam, nagrody umie wręczyć, disco polo lubi, spaceruje z kamerą.

Krak
Gość
Krak

Nie liczyłbym na to, choć złamanie prawa jest oczywiste i powtarzające się

Zzz
Gość
Zzz

Zostanie uniewinniony. Przecież nic takiego się nie stalo według niektórych.

Kaja
Gość
Kaja

Dla platfusów sąd będzie miłosierny, najwyżej oskarżony porywczy się do kamery tak jak kiedyś jedna posłanka co brała kasę. Też ją uniewinniono

Gość
Gość
Gość

Kasta nic mu nie zrobi.
Będzie nieuniewinniony, ale Banasia skarzą.
Sory, taki mamy klimat.

hhhh
Gość
hhhh

„rodzice wiceprezydenta miasta. Mówili, że pożyczkę wziął nie ich syn, a matka wiceprezydenta, ponieważ potrzebowali pieniędzy na jej leczenie” – to kłamstwo. Są świadkowie, ze było inaczej.

hhhh
Gość
hhhh

Nigdy nie pożyczyłbym mu pieniędzy, tzn. jego mamie”. kłamstwo