Rodzeństwo Dzierżyńskiego w służbie Polsce

Nazwisko Dzierżyński większości Polaków kojarzy się z „Żelaznym Feliksem”, założycielem WCzK (Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem), jednej z najbardziej „krwawych” organizacji w historii ludzkości. Tymczasem Feliks miał dość pokaźne rodzeństwo – trzy siostry oraz pięciu braci. Podczas gdy członkowie założonej przez Feliksa formacji utrwalali władzę ludową w Polsce, niektórzy z jego rodzeństwa aktywnie wspierali i współpracowali z Armią Krajową.

Władysław Dzierżyński był znakomitym lekarzem neurologiem i psychiatrą, lekarzem Wojska Polskiego w stopniu pułkownika. To z pod jego pióra wyszedł pierwszy polski podręcznik akademicki z nefrologii. Został on zatrzymany przez łódzkie gestapo 13 lutego 1942 roku i stracony 20 marca tegoż roku w masowej egzekucji na ówczesnym pl. Stodół.


Fot. Władysław Dzierżyński, Źródło zdjęcia: wikipedia.org


Fot. Strona tytułowa podręcznika napisanego przez Władysława Dzierżyńskiego

Kazimierz Dzierżyński po wielu latach studiów i pracy za granicą, w 1915 roku wraz z żoną Luccią z d. Schiotti, Niemką z włoskiej rodziny, powrócił do „gniazda rodzinnego” w Dzierżynowie nad rzeką Usą. Rodzina cieszyła się dużym szacunkiem wśród sąsiadów. We wrześniu 1939 roku posiadłość ta została zajęta przez wojska radzieckie. Znana jest historia o tym, jak do domu Kazimierza zawitali funkcjonariusze NKWD. Poczęstowano ich herbatą. Na uwagę jednego z nich, że herbata jest niedobra, Kazimierz Dzierżyński odparł: „Jeszcze zobaczymy, jaka u was będzie”.

Władze radzieckie próbowały na różne sposoby przekonać do siebie brata założyciela WCzK. Zawieziono go do Mińska, by zaprezentować potęgę stolicy białoruskiej republiki. Po powrocie zaczął tworzyć muzeum poświęcone swojemu znanemu bratu. Prace przerwał napad Niemiec na Związek Radziecki.

Zginęli, trzymając się za ręce

Wiosną 1942 roku Kazimierz wraz z żoną przeprowadzili się do pobliskiego Iwieńca, rozpoczynając pracę jako tłumacze: on – w starostwie, ona – w gestapo. Obydwaj w tym czasie podjęli konspiracyjną współpracę z AK. Mając dostęp do ważnych dokumentów i planów gestapo małżeństwo Dzierżyńskich uratowało przed aresztowaniami wielu mieszkańców Iwieńca i okolic.

Dzięki ich poświeceniu polskie oddziały partyzanckie 18 czerwca 1943 roku przeprowadziły atak na duży garnizon w Iwieńcu, uwalniając więźniów i zagarniając duży magazyn broni i amunicji. Po dwóch tygodniach gestapo wpadło na trop Kazimierza i Luccii Dzierżyńskich. Rozstrzelano ich 25 lipca tego samego roku. Tak jak za życia, również w chwili śmierci małżeństwo pozostało nierozłączne: zginęli, trzymając się za ręce.


Fot. Kazimierz Dzierżyński z żoną Luccią w folwarku Dzierżynowo, zbiory Muzeum Tradycji w Iwieńcu

Najstarsza siostra Aldona na prośbę żony gen. Augusta Fieldorfa „Nila” dwukrotnie interweniowała do komunistycznych władz o ułaskawienie byłego dowódcy Kedywu KG AK i założyciela organizacji „NIE”. Niestety, bezskutecznie. Wyłącznie dzięki jej autorytetowi udało się uratować kilku innych członków podziemia antykomunistycznego. Swojego brata Feliksa Aldona uważała za „skończonego drania” i często zamawiała msze święte w jego intencji.