Rapujący ksiądz Adam Ulatowski: Na kolędzie wspominali o teledysku

O księdzu z parafii pw. Zbawiciela Świata w Ostrołęce Adamie Ulatowskim zrobiło się głośno, gdy ukazał się teledysk, w którym duchowny… rapuje. Piosenkę nagrał razem z Wyrwanymi z Niewoli.

Robert Majkowski: Czuje się ksiądz najbardziej medialnym duchownym w Ostrołęce?

Ks. Adam Ulatowski: Chyba nie…

A jednak tak jest. Jak zaczęła się współpraca z Wyrwanymi z Niewoli?

Z Wyrwanymi z Niewoli przyjaźnię się od dawna. Rok temu zaprosiłem ich na jedno ze spotkań przygotowujących młodzież do bierzmowania. Mają dosyć ciekawy przekaz, łączą swoje przesłanie z koncertem. Gdy Jacek (Jacek „Heres” Zajkowski to lider grupy WzN – red.) wykonywał utwory, ja sobie za jego plecami podśpiewywałem. W pewnym momencie powiedział: masz mikrofon, zaśpiewamy razem. I zaśpiewaliśmy jeden, drugi utwór. Potem chciał, żebyśmy stworzyli coś razem. Przyjąłem to zaproszenie, choć nie byłem do końca przekonany, czy się do tego nadaję. Fajnie się było sprawdzić i przeżyć przygodę przełamującą tę codzienność. Pojechałem do Białegostoku na nagranie, spodobało mi się. W piękny dzień lipca kręciliśmy w Ostrołęce i w Kamiance, w drodze nad rzekę, teledysk.

M.in. na księdza motocyklu…

Już teraz nie moim, bo go sprzedałem.

Ksiądz słucha hip-hopu, rapuje w wolnej chwili?

Słucham rapu, oczywiście, od wielu lat. Ale nie tylko. Interesuje mnie też muzyka gitarowa i „śpiewanie konfesjonałowe”.

Dużo było pracy przy nagrywaniu utworu i teledysku?

Poszło gładko, przynajmniej jeśli chodzi o nagrywanie wokalu. Teledysk trochę bardziej mnie umęczył. Wstydziłem się też, bo przecież przechodzili obok ludzie, którzy mnie znają. Wiele było powtórzeń, sporo jazdy na tym motocyklu… Trochę się wewnętrznie buntowałem i myślałem: jejku, ile jeszcze? Ale było to ciekawe doświadczenie. I dało dobry efekt.

Tekst piosenki napisali Heres i ksiądz Adam Ulatowski. fot. youtube

A skoro o efektach mowa: czy ksiądz nie obawiał się negatywnego odbioru? W końcu duchowny – w powszechnym przekonaniu – powinien przemawiać z ambony, a nie rapować.

Lęk był i to od samego początku. Taka twórczość to ekshibicjonizm i stąd złe przyjęcie byłoby bolesne. Na szczęście spotkałem się z bardzo dobrym odbiorem, bo tych głosów negatywnych co do formy zasadniczo nie było. Jeśli już, to pytania czy miejsce sutanny jest na motocyklu, tyłem do kierunku jazdy? Środowisko księży przyjęło bardzo pozytywnie teledysk. Dostałem też słowa aprobaty od parafian. Akurat był czas kolędy i wielu wspominało, że widziało teledysk, dzieci witały mnie z telefonem w ręku, puszczając muzykę. W szkole uczniowie przeżywali, że „ksiądz jest sławny”. Ja tak tego nie odczuwam, ale cieszę się, że ciepło zostałem przyjęty.

Zahaczyliśmy o temat szkoły i dzieci – łatwo do nich dotrzeć z wiarą?

Niełatwo. Co i jak zaowocuje, nie wiem. Rodzice wychowujący dzieci na co dzień nie mają pewności co do dróg, które później obiorą ich pociechy. Fajnie jednak jest, gdy młodzi ludzie wyniosą dobre wspomnienia ze spotkania ze mną. Kontaktują się ze mną byli uczniowie, bo mają problemy życiowe, dylematy odnośnie wiary, ale też, żeby przeżyć spowiedź, bo pamiętali, że „szło pogadać z księdzem”. Rozumiem, że bardzo wielu ludzi młodych od kościoła odchodzi, ale gdzieś potem wracają. Widzimy to odejście, ale z drugiej strony i powrót w wielu wspólnotach. Odnajdują wiarę, Boga. To jest duch naszych czasów. Nie załamujemy rąk, tylko pracujemy, a dobre ziarno kiedyś zaowocuje. Wcale się nie dziwię, że dzisiaj się mówi o tym, że trzeba religię wyrzuć ze szkół, bo ona tak naprawdę jest tam bardzo potrzebna. Środowiska bezbożne będą chciały ją wyrzuć, bo ona jest solą w ich oku. Diabeł bardzo chce wyrzucić religię ze szkół.

Tekstu piosenki ksiądz Ulatowski i Heres uczyli się… już w trakcie nagrywania klipu. fot. youtube

A co ksiądz lubi robić w wolnych chwilach?

Moja pasja to muzyka i spotkania z ludźmi. Jestem księdzem z pasji. Oczywiście duch święty to ukształtował. Dla mnie najfajniejszym zajęciem jest głoszenie Słowa Bożego, prowadzenie rekolekcji, odprawianie mszy świętej. To mnie najbardziej rajcuje. I widzę, że się w tym rozwijam, pogłębia się moja wiara. Gdy ktoś lubi swoją pracę, to nie przepracował ani jednego dnia. Ja tak właśnie się postrzegam.

Ksiądz pełni też posługę w Zakładzie Karnym w Przytułach Starych…

Jesteśmy pierwszymi, którzy tam jeżdżą, a robię to z osobami z grupy Theoforos z Ostrołęki i W Drodze. Od kilku lat prowadzimy tam kurs Alfa, czyli kurs ewangelizacyjny wprowadzający w zagadnienia wiary osoby, które oddaliły się od Kościoła.

Ciężka praca?

Łatwiej jest niż w szkole (śmiech). Księża z przedszkola wracają bardziej zmęczeni niż my z więzienia. Na kurs przychodzą osoby, które chcą w nim uczestniczyć. I w razie czego, gdyby ktoś się źle zachował, to my możemy nie chcieć, żeby przychodziły. Nigdy nie pytamy co, kto zrobił, że znalazł się w więzieniu. Dla mnie to bez różnicy. Ja chce się spotkać z człowiekiem. Dla mnie to jest brat.

Czym ksiądz nas jeszcze zaskoczy?

Gdyby powiedział, nie byłoby zaskoczenia. Mam dużo pracy duszpasterskiej i bardzo ją lubię. Ona jest najważniejsza.

youtube

ks. mgr Adam Ulatowski – urodził się 1 kwietnia 1982 r. w Łomży. Pochodzi z parafii pw. Bożego Ciała w Łomży. Bp Stanisław Stefanek wyświęcił go na kapłana 29 maja 2010 r. Pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Anny w Kolnie (2010-2015), od 2011 kapelan Hufca ZHP w Kolnie. Od 27 sierpnia 2015 r. pracuje w parafii Zbawiciela Świata w Ostrołęce.

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Micho

Super ksiądz! Oby więcej takich w naszych parafiach 😉

Anonimowo

Utwór wpada w ucho! Chcemy więcej!

Ost

Ks. Adam jest ok, mówi proste dobre kazania, umie słuchać, stara się dać z siebie ile tylko można. Wcześniej czy później Go zaatakują, trzeba się modlić za kapłanów. A redaktora proszę – Duch Święty dużą literą !