Radni pytają o sytuację w MZK. „Czy prawdą jest, że czyni się kroki w celu zwalniania pracowników?”

Na sesji z 28 maja radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości pytali o sytuację w MZK w Ostrołęce. Chodziło o zwolnienia pracowników i o tarcia na linii prezes MZK – związki zawodowe.

Temat poruszyła radna Grażyna Sosnowska (klub PiS). Chodziło jej o kwestię ewentualnych zwolnień pracowników w MZK w Ostrołęce:

– Czy prawdą jest, że w spółce miejskiej MZK czyni się kroki formalno-prawne w celu zwalniania pracowników? – pytała prezydenta Ostrołęki, dodając, że według jej wiedzy chodzić może także o tych zatrudnionych w MZK, którzy są pod szczególną ochroną.

Prezydent natomiast odpowiedział, że miał spotkanie w podobnej sprawie ze związkami zawodowymi.

– Wiem akurat, że w MZK został zmieniony regulamin, że była tam jedna osoba, której nie przedłużono umowę o pracę, że zrobiono tam pewną reorganizację, która dotyczyła CPN, stacja paliw osiągnęła w przeciągu ostatniego miesiąca wyjątkowe rezultaty (prezydent mówił o zysku w kwietniu rzędu 80 tys. zł – red.).

Ciężko mi się odnieść do informacji krążących w przestrzeni publicznej.

Później Łukasz Kulik dodał, że związki zawodowe mówiły o 2 osobach, których przyszłość w spółce jest niejasna.

– Faktycznie wypowiedzenie umowy o pracę nie nastąpiło – odparł Łukasz Kulik, choć przyznał, że nie wiadomo, jakie decyzje podejmie prezes MZK w przyszłości.

O sytuację w MZK pytał też i radny Grzegorz Milewski (PiS). Jemu z kolei chodziło o sygnały związane z „naruszeniami kwestii przestrzegania przepisów dotyczących funkcjonowania zakładowych komisji związkowych”.

– Członkowie komisji związkowych nie są traktowani jako partnerzy do rozmowy nad wprowadzanymi zmianami czy wypracowywaniem jakichkolwiek kompromisów – wskazywał.

Jakiś dialog, wspólna rozmowa prezesa osób zarządzających spółką z organizacjami związkowymi mogłyby by pozwolić i wpłynąć, że wiele może niedomówień czy też problemów udałoby się rozwiązać.

Prezydent Ostrołęki odpowiedział, że czeka na pismo formalne w sprawie ewentualnych naruszeń. Mówił, że związki mają zastrzeżenie co do prezesa, a jednocześnie otrzymał pismo podpisane przez większą część pracowników załogi, z którego ma wynikać, że ta nie jest zadowolona z działania związków w spółce.

Na koniec dodajmy, że Łukasz Kulik wspomniał, że „jak koronawirus minie” miasto zastanowi się nad podwyżkami dla osób zatrudnionych w MZK.

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ja to ja

A to dobre znam historię tej listy rzekomych niezadowolonych. Ta owa lista swego czasu leżała u pani kadrowej i pracownikom było sugerowane delikatnie mówiąc trzeba panią kierownik na polecenie prezesa zapewnie za mają iść u podpisać listę. Ludzie oczywiście bojąc się podpisywali. Jak kogoś w pracy nie było to pan Andrzej B siadał w auto i jeździł po pracownikach i zbierał resztę podpisów. Ot cała zagadka się rozwiązała.

John

Brawo Pani Grażynko. Poczekajcie jeszcze chwile,a zobaczycie co sie bedzie dzialo w mzk,no chyba,ze opamietajo sie troche,skoro nawet radni sie zainteresowali tym,co tu sie wyprawia.Patrzec im na rece trzeba,bo doprowadzą do ruiny ten zaklad

Slawek

Spytajcie kto i w jaki sposób namawiał do podpisania tego pisma.Czy pisma oby nie trzeba było podpisywać pod groźbą,pod przymusem,szantażem?Kto jeździł do pracowników, podsuwał i zachęcał do zlozenia

podpisu?Czy ktos,kto zorientował sie,ze narozrabiał, nie wymyślił rzekomego pisma i teraz ma dupokryjke?Cwaniactwo rządzi!

Ja iona

Tow Kulików wszędzie zwalnia !!!

4
0
Przeczytaj komentarze i dołącz do dyskusjix
()
x