Radni bez jasnej odpowiedzi. Prezydent nie wytrzymał…

Choć ostatnia sesja Rady Miasta (29 października) dotyczyła przekazania pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników szkół i przedszkoli, to wcale nie dyskusja nad ostrołęcką oświatą zdominowała obrady. Najwięcej było o karach naliczanym przez miasto dla wykonawców. Jedna kwestia rozsierdziła prezydenta Łukasza Kulika. A radnym zależało jedynie na jasnej odpowiedzi na – wydawać by się mogło – proste pytanie…

Podczas ostatniej sesji radni zadecydowali o przekazaniu prawie 5,4 mln zł na wynagrodzenia dla pracowników ostrołęckiej oświaty. Pieniądze te m.in. pochodzą z kar naliczonych wykonawcom w związku z remontami ulic Witosa (ok. 1,4 mln zł) i z przebudową Krańcowej oraz budową łącznika Korczaka z Dobrzańskiego (ok. 1,5 mln zł). Tak to zapisano w uzasadnieniu projektu uchwały.

W międzyczasie sesji radni dowiedzieli się jednak, że… wspomniane pieniądze jednak nie pochodzą z kar za Krańcową. Prezydent mówił, że jeszcze ich nie naliczono.

Jak to jest z tym zapisem w uchwale, próbowała więc dociec radna Ewa Żebrowska-Rosak (PiS). Odpowiedział jej zastępca skarbnika miasta Mariusz Plewko:

Cała kwota dotyczy jednego zadania, tej kary na Korczaka i Dobrzańskiego. Tylko tam było robione poprzez potrącenie z innej faktury i dlatego wymienione są te dwa zadania tutaj.

Nie trudno się domyśleć, że ta odpowiedź średnio usatysfakcjonowała radnych z opozycji – zrozumiała jest dla specjalisty i to z wglądem do odpowiednich dokumentów. Sprawa Krańcowej wracała więc jak bumerang – radny Janusz Kotowski (PiS) zaproponował wykreślenie jej z uzasadnienia uchwały.

– Zapis jest słuszny – argumentował prezydent Łukasz Kulik, który uważał, że radni powinni skupić się na „intencji uchwały”, a nie na poszczególnych zapisach. Najwidoczniej nawet wówczas, gdy po prostu mają co do nich wątpliwości.

Z takim postawieniem sprawy nie mogli się zgodzić Janusz Kotowski i Ewa Żebrowska-Rosak. Gdy radna raz jeszcze próbowała się czegoś więcej dowiedzieć, prezydent zabrał głos:

– Siedem razy już odpowiedziałem na te pytania. Teraz, jeśli państwo chcecie, możecie kierować interpelacje, możecie głosować przeciw. Po pięciu odpowiedziach to nie jest pytanie do mnie, ani do pana Mariusza. Ani to nie jest miejsce na sesji, żeby po raz kolejny siedzieć i uprawiać tego typu politykę.

Pana Mariusza proszę, żeby nie odpowiadał na to pytanie. Jak państwo macie pytanie, możecie pytać mnie.

Dyscyplinować prezydenta próbowali jeszcze przewodniczący Rady Miasta Wojciech Zarzycki i wiceprzewodniczący Jakub Frydryk, ale ostatecznie dali za wygraną.