Praca w kinie to nie bajka

Praca siedem dni w tygodniu, w niedziele i dni świąteczne. Utarczki z roszczeniowymi klientami, stosy śmieci po seansach. I dbanie o nasze gusty filmowe. Tak wygląda codzienność pracowników kina „Jantar”. Mimo to lubią swoją pracę.

Pracujących w „Jantarze” najbardziej irytuje pogląd, że całymi dniami nic nie robią tylko oglądają filmy. Oczywiście mają taką możliwość, tylko z niej nie korzystają. A na pewno nie w godzinach pracy. Po prostu nie ma na to czasu.

Gdy odbywają się seanse Akademii Edukacji Filmowej, praca zaczyna się już przed godz. 8.00.. Popołudniowa zmiana zaczyna od godz. 15.00, a kończy po 22.00. Wcześniej trzeba przygotować kopie filmowe, jeżeli jest taka potrzeba umyć okulary 3D, posprzątać sale i toalety.

Koszmary ekipy sprzątającej…

Pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie czystości zgodnie twierdzą, że jest to najbardziej uciążliwy element pracy. Popcorn i chipsy pokrywające podłogi, rozlane napoje, gumy do żucia poprzyklejane do foteli, butelki po alkoholu to koszmar ekipy sprzątającej. Tym większy, że na doprowadzenie sali do porządku mają czasami kilka minut.

Osoby pracujące przy bezpośredniej obsłudze, to „twarze” kina. Są oni pierwszym kontaktem dla widzów. Starają się być uprzejmi i pomocni, jednak niestety są sytuacje, gdy muszą się bardzo starać, by nie wybuchnąć.

Widzowie mają pretensję o dobór filmów i ceny biletów. W niewybrednych słowach potrafią powiedzieć, co myślą o braku miejsca na parkingu. Są problemy, gdy obsługa nie wpuszcza nieletnich na filmy dla dorosłych. Bardzo nieprzyjemne są kontakty z widzami nietrzeźwymi lub pijącymi alkohol na sali.

Jak to było z kinem Uśmiech i ze starym Jantarem

Starsi pracownicy kina często wracają myślami do swoich początków. Ich wspomnienia sięgają czasów kina Uśmiech w Wojciechowicach lub starego Jantaru. Porównują tamte czasy ze współczesnością. Opowiadają, że dawniej wyjście do kina było swoistym świętem. Kino było traktowane częściej jako miejsce obcowania ze sztuką, niż tylko pomysł na spędzenie czasu wolnego.

Mimo, że w tamtych czasach nie było nowoczesnych systemów zakupu biletów i rezerwacji, a bilety odrywało się i wypisywało ręcznie, widzowie rzadko się denerwowali na obsługę. W obecnej dobie kinematografia i dystrybucja filmów to potężny przemysł rządzący się innymi prawami i nastawiony przede wszystkim na zysk. Stąd duże tempo pracy w kinach, mnogość tytułów i nieustanna pogoń za wynikiem finansowym.

Czasy zmieniają się, jednak widzowie niezmiennie poszukują w kinie emocji. Radość, wzruszenie, strach, adrenalina, gdzie indziej, jak nie w filmie, odnajdziemy to wszystko w pakiecie? Taką świadomość mają także w „Jantarze” i zapewne dlatego jest to dla nich ważniejsze, niż męcząca, niezbyt dobrze płatna praca i nieprzyjemne sytuacje.

Fot. Pixabay

najnowszy najstarszy oceniany
lolek
Gość
lolek

fakt, że czasami ludzie w kinie mogliby sie zachowywać, jakby przyszli na film, a nie na wyżerkę

Heniek
Gość
Heniek

A czego tu się doszukiwać u widzów małomiasteczkowych z ciasnymi mózgami ? Skoro ich największym marzeniem było obejrzeć ” KLER” tak więc się zachowują adekwatnie do swoich preferencji 🙂

Trzepak
Gość
Trzepak

W kinie w Lublinie kochajmy się tęczowo jak nas uczy Rafalala Trzaskowska