Ostrołęczanka ma za sobą koronawirusa: „Najgorsze było odizolowanie od bliskich”

Dotarliśmy do mieszkanki Ostrołęki, która była zakażona koronawirusem. Opowiedziała nam, jak przebiegła choroba i czy mogła liczyć na wsparcie instytucji. Kobieta jest już zdrowa, ale jeszcze musi pozostać w izolacji.

Ostrołęczanka, u której wykryto koronawirusa, jest w średnim wieku. To aktywna, wysportowana kobieta. Jak mówi, praktycznie w ogóle nie choruje. Nawet przeziębienia omijały ją z daleka. Jakiś czas temu poczuła się jednak nieco gorzej.

– Miałam podwyższoną temperaturę, gorsze samopoczucie. Typowo grypowe objawy – opowiada. – Z pracy odesłali mnie do domu.

Skonsultowała się z lekarzem przez telefon. Wstępna diagnoza: tzw. trzydniówka, których w tym okresie nie brakuje. Została w domu, odpoczęła. Objawy po kilku dniach minęły, więc wróciła do pracy. Tam jednak znów poczuła się źle i z powrotem znalazła się „na wolnym” w domu. Lekarz rodzinny w trakcie teleporady zasugerował, żeby zrobić test na koronawirusa.

– Na drugi dzień otrzymałam wynik: byłam zakażona – mówi ostrołęczanka. – Nie zrobiło jednak na mnie to wielkiego wrażenia. Jak czekałam na wynik, zgłębiłam wiedzę o koronawirusie.

Moje życie kręciło się wokół domu i pracy, nigdzie nie podróżowałam. I podejrzewam, że to właśnie w pracy musiało dojść do zakażenia.

Jak w jej przypadku wyglądał przebieg choroby COVID-19?

– Miałam podwyższoną temperaturę przez trzy dni. Przez dwa dni miałam nawet 39,6 stopni, więc źle się czułam, potem spadła do 38 stopni. Nie miałam jednak innych objawów koronawirusowych: nie straciłam węchu i zapachu, nie miałam nawet kataru czy kaszlu. Dostałam już oficjalny wynik: jestem zdrowa.

Czuję się wyśmienicie, jutro o północy wychodzę na spacer. Podczas tego wszystkiego najgorsze było odizolowanie od bliskich.

Chwali sobie też pracę ostrołęckich instytucji, swojej przychodni.

– Nie było problemu z dodzwonieniem się do Sanepidu w Ostrołęce – mówi nasza rozmówczyni. – Pani, która się mną zajmowała, wszystko załatwiała sprawnie i szybko. Miałam pełną informację. W Ostrołęce to naprawdę działa. Z lekarzem rodzinnym również miałam świetny kontakt, pielęgniarki z przychodni dzwoniły do mnie z pytaniami, czy czegoś nie potrzebuję. Mogłam liczyć też na moich przełożonych i osoby, z którymi pracuję. Zresztą tym, którzy w pracy mieli ze mną kontakt, zrobiono testy na koronawirusa. W tym momencie wszyscy oni są zdrowi. Ale nie wiadomo, czy wcześniej nie przebyli choroby, ponieważ te testy informują tylko o tym, czy jest się chorym w chwili obecnej. Miałam też wsparcie od wielu znajomych, choć… niektórzy nie stanęli na wysokości zadania.

Ostrołęczanka nie ukrywa, że należy raczej do koronasceptyków (nie do końca ufa testom). I wciąż nie jest przekonana, czy miała koronawirusa naprawdę.

– Będę chciała oddawać osocze i wtedy się okaże, czy rzeczywiście zachorowałam na COVID-19, czy może siedziałam bez powodu zamknięta 13 dni – mówi.

Fot. Pixabay

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Waldek

Była chora na 5G

znajomy Waldka

Ty masz wielkie „G” zamiast mózgu.

123

Tak potwierdzam obcowanie wokół anteny 5G daje taki efekt