O zadłużeniu miasta Ostrołęki – rozmowa z byłym prezydentem miasta Januszem Kotowskim

Redakcja: W wypowiedziach obecnego prezydenta Ostrołęki oraz lokalnych mediach pojawia się często temat długów naszego miasta. W dość dramatycznych tonach snute są opowieści o tym, jak duże jest zadłużenie. Komentatorzy na stronach internetowych w dramatycznych tonach przekonują czytelników, że budżet miasta był przede wszystkim przejadany na bieżące funkcjonowanie i nie wiadomo na co poszły zaciągane przez samorząd zobowiązania. Jak się Pan do tego odniesie?

Janusz Kotowski: Na początku warto przytoczyć kilka faktów, by uzmysłowić sobie, jaka jest rzeczywista sytuacja finansowa miasta i co na tę obecną sytuację wpłynęło. Ostrołęka jest miastem na prawach powiatu zatem samorząd musi wypełniać wszystkie zadania powierzone w Polsce zarówno gminie jak i powiatowi. Pamiętajmy, że prezydent jest zarazem wójtem i starostą. Wiążą się z tym różne ,,codzienne” bardzo kosztowne zadania do wypełnienia.

Chodzi głównie o koszty funkcjonowania oświaty, pomoc społeczną, utrzymanie wszystkich dróg na terenie miasta, transport publiczny itp. Po zabezpieczeniu tych obowiązkowych zadań, skromna ilość środków finansowych pozostaje na oczekiwane najbardziej przez społeczeństwo INWESTYCJE. Jeśli miasto chce budować drogi, boiska, chodniki, baseny, kupować nowe autobusy miejskie czy inwestować w system gospodarki odpadami, musi zgromadzić odpowiednie środki finansowe po zabezpieczeniu pieniędzy na zadania obowiązkowe.

R: Skąd wziąć takie pieniądze?

JK: Aby zgromadzić środki inwestycyjne można np. podnosić podatki lokalne. Niektóre samorządy tak robią, ale z pewnością nie jest to sposób dobry, bo wyciąga pieniądze od mieszkańców wspólnoty samorządowej. Trzeba jasno i mocno podkreślić, że w ciągu trzech moich kadencji podatki lokalne praktycznie pozostawały na bardzo niskim poziomie.

Można też próbować szukać oszczędności np. przez likwidację szkół, straży miejskiej, placówek kultury itp. Czy to jest dobre wyjście? Pewnie zależy to od faktycznych potrzeb i sytuacji w danym samorządzie. Z pewnością likwidacja jednej czy drugiej placówki nie przyniesie jakichś poważnych środków inwestycyjnych.

R: Czy jest zatem jakieś korzystniejsze rozwiązanie?

JK: Prostych rozwiązań nie ma, o czym wie każdy, kto rządził miastem, gminą czy województwem. Ale z pewnością drogą obraną przez wiele samorządów jest próba pozyskiwania środków zewnętrznych oraz wspomaganie inwestycji miejskich zaciąganiem obligacji komunalnych. Obligacje wprawdzie stanowią dług miasta, ale ich emisja to z pewnością najkorzystniejsza forma zobowiązań, które samorząd zaciąga.

R: A jak to wyglądało w Ostrołęce? Czy rzeczywiście zaciągano kredyty na bieżące funkcjonowanie?

JK: Chcę bardzo wyraźnie podkreślić – przez trzy kadencje nie zaciągnięto ani złotówki kredytu komercyjnego. Dzisiejsze, tak mocno podkreślane przez prezydenta Kulika i sprzyjające mu portale zobowiązania miasta to tylko i wyłącznie obligacje emitowane przez ostatnie lata na inwestycje miejskie, wcześniejszą spłatę zobowiązań oraz tzw. wkład własny na różne projekty unijne i inne z udziałem dużych środków zewnętrznych.

Innymi słowy – nie było w ostatnich latach żadnego kredytu czy pożyczki na jakieś wydatki bieżące, np. na administrację, zakupy samochodów, dopłaty do wydatków bieżących, płac, obowiązkowych świadczeń itp. Wszystko szło na inwestycje ewentualnie regulacje poprzednich obligacji. Zawsze decyzje o emisji obligacji miejskich podejmuje rada na wniosek prezydenta, zawsze są to decyzje jawne, podlegające ocenie Regionalnej Izby Obrachunkowej i podawane do publicznej wiadomości.

R: Wielu mieszkańców nie zauważa jednak inwestycji w mieście. Wciąż słychać głosy, że nic tu się nie dzieje.

JK: Jeśli spojrzymy na ostatnie lata działań samorządu Ostrołęki, nie można nie zauważyć, że doczekaliśmy się wielu dużych inwestycji, często z dużym, sięgającym 80% dofinansowaniem zewnętrznym. Resztę, czyli tzw. wkład własny miasto wnosiło niejednokrotnie właśnie z obligacji.

W ostatnich kadencjach samorządu powstał nowoczesny basen i stacja segregacji odpadów, zbudowano bądź odnowiono ponad 130 ulic, poddano termomodernizacji wiele budynków szkolnych i przedszkolnych, zbudowano kilkanaście boisk ze sztuczną nawierzchnią i kilometry ścieżek rowerowych, odnowiono halę sportową w Wojciechowicach i hotel przy Witosa, wyposażono mniejszą salę kinową w OCK oraz „Kultownię”.

Ogromne zmiany zaszły też w MZK poprzez zakupy wielu nowych autobusów, remont siedziby, wymianę przystanków, budowę myjni i przebudowę całego placu. Każdy niech sobie odpowie na pytanie – czy warto było pożyczać na dobrych warunkach i realizować oczekiwane przez mieszkańców inwestycje, zwłaszcza te, do których wywalczyliśmy kilkudziesięcioprocentowe dofinansowanie.

R: Czy to jednak nie były wydatki, które zrujnują obecny budżet?

JK: Chcę powiedzieć, że ostatnia kadencja samorządowa podjęła jeszcze jedną istotną decyzję. Na mój wniosek dokonano zmiany granic miasta. W niedalekiej przyszłości budżet Ostrołęki zasilą potężne wpływy z nowej elektrowni, a dzisiejsze zadłużenie bardzo szybko stopnieje.

Jeśli chodzi o „rujnowanie budżetu”, to miasto już realizuje duże projekty unijne oraz inwestycje z pomocą rządu. Chodzi np. o ulice Ostrowską i Słowackiego, projekt Multicentrum na Stacji, wreszcie przebudowę mostu. Zapewniliśmy na te działania 80% dofinansowania. W przypadku mostu – jeszcze więcej. Prezydent Kulik ma prosty obowiązek realizacji. Finanse na te inwestycje zostawili mu poprzednicy. On z pewnością się z tym stwierdzeniem nie zgodzi. Podobnie, gdy jako radny nie godził się na poszerzenie granic miasta, a swoje rządy zaczynał od próby podniesienia podatków.

Przyszłoroczny budżet, w całości zaplanowany przez obecną ekipę pokaże nam, jakie pomysły na inwestycje i ich finansowanie ma obecna ekipa Ratusza.

najnowszy najstarszy oceniany
T34
Gość
T34

Co by nie powiedzieć to mieliśmy w Ostrołęce wysyp inwestycji. Teraz za Kulika tylko audyty a ulice rozkopane i kić się nie dzieje wszystko leży i kwiczy.

T34
Gość
T34

Co by nie powiedzieć to mieliśmy w Ostrołęce wysyp inwestycji. Teraz za Kulika tylko audyty a ulice rozkopane i nic się nie dzieje wszystko leży i kwiczy.

John
Gość
John

Ciekawe jest to, że nigdy nie było pożyczek czy obligacji na pensje, nagrody czy wydatki bieżące. Na inwestycje to jest kasa stracona. A buractwo wyło przez tyle lat…

John
Gość
John

Na inwestycje to NIE jest kasa stracona. A buractwo wyło przez tyle lat… Sorry, zgubiłem bardzo istotne NIE w poprzednim komentarzu

Ostrołęczanin
Gość
Ostrołęczanin

Pewnie jeszcze długo ekipa Kulika i jego przyd…..np. z Bezpartyjnego Miasta będą opowiadać o zadłużeniu. A to poniżej i tak 30% wobec budżetu rocznego. Wiele miast nam zazdrości tak niskiego zadłużenia. A w Ostrołęce wolą opluwać