O ostrołęckiej kulturze. Czy nowe faktycznie jest nowe? I czy kierunek zmian jest dobry?

W czasie ubiegłorocznej samorządowej kampanii wyborczej, ostrołęcka kultura, głównie za sprawą filmu „Kler”, stała się tematem numer jeden w mieście. Dawało to nadzieję na autentyczne zainteresowanie problemami kultury: zarówno w kontekście działania instytucji, jak i twórców kultury. Zmiany już widać: jest nowy dyrektora OCK, wieczór sylwestrowy został zorganizował na stadionie, a Dni Ostrołęki na Placu Bema.

Mocny akcent na „dzień dobry”

Zarządzanie ostrołęcką kulturą zaczęło się od mocnego akcentu: następnego dnia po zaprzysiężeniu prezydenta został zwolniony wieloletni dyrektor OCK – Bogdan Piątkowski. Takie jest prawo każdej nowej władzy, że chce się otaczać swoimi zaufanymi ludźmi, a prezydent Kulik skwapliwie z niego skorzystał.

Potem zaczęło się wybieranie nowego dyrektora. Według pewnego schematu, który staje się już dość typowy, jeśli chodzi o wyłanianie „właściwych” ludzi do pracy. A więc: został ogłoszony konkurs, zgłosili się kandydaci, konkurs został odwołany, ratusz wskazał swojego faworyta, faworyt został dyrektorem.

W taki oto sposób wybrano nowego szefa największej miejskiej instytucji kultury. W zasadzie nie było szansy na zweryfikowanie jego wykształcenia, wiedzy, znajomości problemów, doświadczenia w zarządzaniu tego rodzaju instytucją i pomysłami, które będzie wprowadzał w życie. Chociaż…jeden z tych pomysłów został bardzo szybko wprowadzony w życie. Chodzi o likwidację stanowiska koordynatora Ostrołęckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Nowy dyrektor uznał, że takie stanowisko nie jest potrzebne, nie przekonały go nawet zbiorowe protesty seniorów ani fakt, że funkcja koordynatora istniała od początku działalności OUTW, i że piastujący to stanowisko człowiek jest bardzo ceniony i lubiany przez członków Uniwersytetu.

Podobnie bezkompromisowo potraktowano Towarzystwo Przyjaciół Ostrołęki. Stowarzyszenie to było znane przede wszystkim z wydawnictw literackich, organizacji plenerów malarskich, czy prowadzenia miejskiej kroniki. Od wielu lat TPO wystawiało także swoich kandydatów w wyborach samorządowych i działo się to za kadencji wszystkich poprzednich prezydentów. Prezydent Kulik uznał, że starczy tego dobrego i nie tylko nie przyznał TPO żadnych dotacji na działalność, ale też pozbawił stowarzyszenie siedziby.

Dni nadal w rozproszeniu

Kulturalne nowości dotyczą także organizacji ostrołęckich imprez plenerowych. Postanowiono m.in., że wieczór sylwestrowy odbędzie się na głównej płycie boiska przy ul. Witosa. Czy było lepiej? W mojej ocenie nie, bo jedyne co zapamiętałem z tej imprezy to: nietrafiony zestaw wykonawców, wątpliwy pokaz laserów i obawy o zniszczenie boiska. W pamięci zostaną mi także bardzo oszczędne życzenia noworoczne, przekazane przez wiceprezydenta Kleczkowskiego z partnerką.

Organizacja nowych i lepszych Dni Ostrołęki była jednym z głównych haseł wyborczych Łukasza Kulika i jego komitetu. Czasu na zmiany było wystarczająco dużo, od listopada do maja można było opracować nową koncepcję i zapewnić jej finansowanie. Już słyszę utyskiwania nowych lokatorów ratusza: było za mało czasu, nie my przygotowaliśmy budżet, a poza tym wszystkie gwiazdy muzyki miały już zajęte terminy.

Po części jest to prawda. Nowa koncepcja rzeczywiście wymaga czasu, konsultacji z instytucjami i stowarzyszeniami. Tyle tylko, że dotychczasowy schemat Dni Ostrołęki w ogóle nie został ruszony. Nadal Dni Ostrołęki to wiele drobnych, rozproszonych w czasie wydarzeń.

Nowym było tylko to, że główne koncerty tegorocznych Dni Ostrołęki odbyły się w ciasnej przestrzeni pod ratuszem. Może dobrze, że tak się stało, bo mizerna frekwencja na niektórych wydarzeniach nie rzucała się tak bardzo w oczy. Ale kierowcy na pewno nie będą dobrze wspominać przeniesienia koncertów na Plac Bema, bo blokada okolic mostu spotęgowała tylko komunikacyjny paraliż.

„Zmiany” nastąpiły także w kalendarzu wakacyjnych koncertów. „Art-Czwartki” wróciły na Bema, a dokładnie: pod pomnik Bema. W poprzednim roku koncerty te odbywały się na scenie przy Kupcu, gromadząc większą niż dotąd publiczność.

Nowe władze za wszelką cenę chcą się odróżnić od swoich poprzedników. Zastanawiam się tylko, czy miasto i jego mieszkańcy mają z tego jakieś korzyści?

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Max

Mocny i ciekawy artykuł

Robo

Trafne spostrzeżenia, kultura to delikatna materia. Wchodzenie do niej z buciorami źle się dla niej kończy.

Vincenty

Wszystko pod publiczke i lajki na ferie. Taka właśnie nastał okres w Ostrołęce. Autor nie wspomniał o mobbingu w UM i spółkach miejskich.

Karolek

Nie zwracałetm na to wcześniej uwagi, ale fakt tak to wygląda, zmiany dla zmian co nic nie dały.

Bardziej cenię buraki

Pan Kamerka lansuje swoich pupilków i koleżków i tak mamy…