Na właścicieli czekają rowery, telefony i… tysiąc złotych

Ponad 70 zgub znajduje się w biurze rzeczy znalezionych Straży Miejskiej w Ostrołęce. Jak się okazuje, ludzie gubią nie tylko telefony…

– Chyba najdroższą rzeczą, która do nas trafiła podczas mojej pracy w straży, był iPhone wart 2 tys. zł – mówi starszy inspektor Jacek Kisiel, który od 17 lat zajmuje się m.in. ostrołęckim biurem rzeczy znalezionych. – Wciąż nie znaleziono jego właściciela. Wiadomo, że użyto go do przestępstwa na terenie województwa podlaskiego. Nie ma karty, jest zablokowany. Ktoś znalazł go w pociągu.

Większość rzeczy, które trafia do biura, wcześniej przechodzi przez ręce policjantów. To na komendę najczęściej zanosimy znalezione bezpańskie klucze czy telefony, a mundurowi proszą o pomoc w znalezieniu ich właściciela strażników miejskich.

Ci mogą daną rzecz nie przyjąć, jeśli jej wartość szacunkowa wynosi mniej niż 100 zł. Nie bez przyczyny: zdarzały się sytuacje, że przynoszono stary telefon. Strażnicy poświęcili swój czas na znalezienie właściciela, ale ostatecznie okazało się, że niepotrzebnie – telefon by warty grosze, a służył jedynie jako dziecięca zabawka.

Namierzyć posiadacza komórki jest łatwo, pod warunkiem że znajduje się w niej karta.

– W tamtym roku prawo się zmieniło i teraz wszystkie karty są rejestrowane, więc wystarczy rozpytać się w sprawie u operatora – tłumaczy Jacek Kisiel. – W naszym biurze najwięcej jest właśnie telefonów, choć często uszkodzonych, a także rowerów, najczęściej jednak w kiepskim stanie.

Chyba najbardziej zaskakujący dla mnie był los pewnej walizki z ubraniami. Po trzech latach udało się nam dotrzeć do jej właścicielki! Młoda kobieta była z tego faktu uradowana!

Jednym z najdłużej znajdujących się przedmiotów w biurze jest telefon Sony Ericsson. Jest tam już osiem lat. Od 2015 roku w magazynku Straży Miejskiej znajduje się też… tysiąc złotych. Ktoś zostawił taką sumę w bankomacie.

– Jeśli osoba przekazująca nam znaleziony przedmiot w piśmie zaznaczy, że godzi się na znaleźne, to po dwóch latach bezskutecznych poszukiwań właściciela, taka rzecz może do niej trafić – dodaje Jacek Kisiel.

Statystyki biura rzeczy znalezionych:

  • 2019 – przyniesiono 7 rzeczy (telefony, kluczyk do forda, wózek dziecięcy, rower), w tym 3 zostały już oddane właścicielom
  • 2018 – przyniesiono 21 rzeczy, z których zwrócono 14
  • 2017 – przyniesiono 24 rzeczy, z których zwrócono 14
najnowszy najstarszy oceniany
sofija
Gość
sofija

uuuu….

Micho
Gość
Micho

Nie ma właściciela przez 3 lata? To licytujemy charytatywnie. Wielka ostrołęcka licytacja charytatywna. Cel? Dowolny. Dzienny Dom pobytu seniora, Caritas czy placówki wsparcia dziennego, czy noclegownia. W jeden dzień pomieszczenie byłoby puste, a i biedniejsze rodziny szczęśliwe bo taniej kupią wózek czy rower dla pociechy.