Na tę jedną noc stajemy się wszyscy braćmi…

Przed nami jedna z najcudowniejszych nocy w roku, kiedy w ciszy betlejemskiej stajenki urodził się nam Zbawiciel, którym jest Jezus Chrystus. Wcielenie Boga zakończone Męką i Śmiercią na Krzyżu, która została pokonana w noc Zmartwychwstania, stało się centralnym wydarzeniem w historii ludzkości. Proponujemy zapoznać się z rozważeniami nt. Wigilii opublikowanymi z okazji Świąt Bożego Narodzenia 83 lata temu w Przeglądzie Ostrołęckim. Mimo upływu lat mają one charakter ponadczasowy.

„Na niebie zabłysła pierwsza gwiazda. Wigilia. Dziwna, święta noc, która niespokojne dusze ludzkie napełnia ciszą, która najbardziej oschłym sercom pozwala rozżarzyć się uczuciom prawdziwego kochania. Tylko przez jedną noc. Przez jedną krótką noc cudu…

Stają w pamięci pierwsze dziecinne wspomnienia. Strojna, błyszcząca choinka, pod którą kryły się drewniane klocki, albo wielki pluszowy miś, a raz nawet koń na biegunach!

Niezapomniane dziecinne wspomnienia, gdy wierzyło się, że w noc wigilijną zwierzęta mówią ludzkimi głosami i gdy wysilano się cała „silną wolę”, by nie zasnąć i z bijącym sercem nadsłuchiwało się, wyczekiwało tego momentu, gdy w czerni i ciszy wigilijnej nocy ożyją zabawki.

Przegląd Ostrołęcki, nr 52, 27 grudnia 1936 r.

Biegną lata…Przychodzą rozczarowania, cierpienia, gorycze. Spojrzenie robi się ostre, słowa złe, kąśliwe, dłonie zaciskają się w pięści. I tylko na jedną noc, mroźną noc grudniową w głębi dusz i serc naszych znów stajemy się dziećmi, stajemy się dobrzy i ufni, beztroscy i wzruszeni, na jedną noc stajemy się wszyscy braćmi. Bo dla nas wszystkich dopełnił się cud w stajence betlejemskiej.

Na jedną noc – wszystko jedno, czy mieszkamy w pałacu, czy suterynie, czy mamy sięgającą do sufitu, obwieszaną drogimi cackami choinkę, czy też zastępuje ją nam parę wetkniętych do wazonu gałązek świerkowych – czujemy się wszyscy równi, bo dla wszystkich jednocześnie ukazuje się na niebie pierwsza gwiazda, wszyscy dzielimy się jednakowym opłatkiem.

W tę noc zbratania i jedności we wszystkich sercach panować musi radość. Nie wolno, by ktoś był samotny, by ktoś był smutny. Im ktoś z nas czuje się szczęśliwszy, im bardziej wyzwolony z trosk osobistych – tym mocniej, tym intensywniej w tę noc miłości myśleć będzie o bliźnich, których brzemię nędzy jest tak wielkie, że głuszy kojącą potęgę Nocy, w której urodził się Zbawiciel.

Z naszymi bliskimi, z tymi wszystkimi, których kochamy – łamiemy się opłatkiem. Z tymi wszystkimi, co w noc wigilijną pozostali smutni, chorzy, opuszczeni i w biedzie – przełamiemy się naszą radością, podzielmy się z nimi – jak na prawdziwych braci przystało, by choć w jedną noc w roku nie było takich, co nie mają chleba, by nikt nie drżał z zimna, gdy my w ciepłym, zacisznym pokoju patrzymy na rozświetlone różnobarwnymi świeczkami Boże Drzewko, by nikt nie płakał, gdy my w gronie naszych najbliższych śpiewać będziemy kolędy.

Gdy będziemy mieli poczucie, ze wszystko, na co nam pozwoliły nasze środki, złożyliśmy pod choinką, jako prezenty gwiazdkowe dla naszych dzieci i naszych bliskich – wtedy wpłynie na nas prawdziwe ukojenie i błogosławieństwo tej nocy.

Z ubogich, słomą krytych chat i wielkich miejskich kamienic, z poddaszy i nowoczesnych willi buchnie pod ugwieżdżone niebo jedna, łącząca wszystkich pieśń:

Podnieś rękę Boże Dziecię,

Błogosław Ojczyznę miłą,

W dobrym zdrowiu, w dobrym bycie

Wspieraj jej siłę swą siłą

Dom nasz i majętność całą

I nasze wioski i miasta –

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami”.

Źródło: Przegląd Ostrołęcki, nr 52, 27 grudnia 1936 r.