„Miasto wyglądało jak wymarłe”… Początek wojny oczami ostrołęczanina

1 września wypada 80. rocznica najazdu hitlerowskiego na Polskę, który stanowił pierwszy akt drugiej wojny światowej. Największy w historii ludzkości konflikt zbrojny, który stał się możliwy dzięki zawarciu „diabelskiego paktu” pomiędzy A. Hitlerem a J. Stalinem z 23 sierpnia 1939 r., odmienił losy państw i narodów. Według szacunkowych danych straty osobowe Polski wyniosły około 6 mln ludzi.

Ostrołęka z racji bliskości granicy z Prusami Wschodnimi od pierwszych godzin inwazji znalazła się w strefie przyfrontowej. Pierwsze dni września 1939 r. wspomina jej mieszkaniec Zatman Wyłożny, wówczas będący jeszcze dzieckiem:

„W piątek nad ranem, 1 września 1939 r. wybuchła druga wojna światowa. Miasteczko ogarnęła panika. Mówiono o tym, że 5 Pułk Ułanów wdarł się do Prus Wschodnich ze strony Myszyńca i dokonał tam dużej rzezi. A po tym, jak Polacy się wycofali, Niemcy wkroczyli do Myszyńca i wzięli krwawy odwet. Jeszcze tego samego dnia Niemcy dotarli do Dylewa odległego o 12 km od Ostrołęki.

W miasteczku pojawili się wnet wieśniacy z naładowanymi furmankami, opowiadający o brutalności Niemców. Wśród żydowskiej ludności panika się wzmogła i każdy starał się jak najprędzej opuścić miasto. Starano się wynająć furmanki u znajomych Polaków. Większość, jak pamiętam, rzuciła się w kierunku Czerwina i Goworowa…..

Czołówka gazety „Dobry Wieczów Kurjer” z dnia 1 września 1939 r.

Niemcy nie ruszyli w kierunku Ostrołęki, lecz skierowali się na odległy o 26 km Różan…Wzdłuż całej drogi (w stronę Goworowa – red.) polscy żołnierze kopali okopy, a gdy przechodziliśmy obok nich, mówili do nas z dumą: – jeszcze im pokażemy. Tej samej soboty byliśmy świadkami niecelnego bombardowania przez Niemców jadącego w kierunku Goworowa pociągu; wtedy po raz pierwszy w życiu widziałem działa przeciwlotnicze w akcji…

Miasto wyglądało jak wymarłe, zostało w nim jeszcze kilka Żydów, spotkałem naszego sąsiada Motela Dołowicza, bardzo przygnębionego. Wróciliśmy do wioski. Wieczorem usłyszeliśmy huk wystrzałów artylerii, widzieliśmy płonące Goworowo…

Ojciec zwrócił się do nas: „Dzieci, musimy się stąd wynieść”. Poszliśmy w kierunku Czerwina, każdy ze swoim tobołkiem na plecach; ja wiozłem na rowerze żywność. Przechodząc przez wioskę Choiny wiedzieliśmy wielu rannych i zabitych żołnierzy polskich….

Nazajutrz postanowiliśmy wszyscy wrócić do Ostrołęki, przypuszczając, że cała okolica jest już okupowana przez Niemców. Wynajęliśmy furmankę i tego samego dnia przybyliśmy do miasta, ale Niemców jeszcze tam nie było. Wkroczyli do Ostrołęki dopiero 10 września, od strony Łomży.

Ich przednie patrole ulokowały się na Starym Rynku (pl. gen. Bema), a pierwszą ich czynnością było opróżnienie sklepów z napojów, a także sklepu Bednarskiego (właściwie płacili, ale symbolicznie).

Główne jednostki wojskowe wkroczyły do miasta po południu tego samego dnia. Na zebraniach z mieszkańcami orzeczono, że za każdego zabitego lub zaginionego Niemca zostanie zastrzelonych dziesięciu obywateli miasta; po za tym ogłoszono godzinę policyjną – szóstą wieczór…”.

Źródło: Księga Żydów Ostrołęckich, Ostrołęka – Tel -Awiw 2002, s.378-379.

Zdjęcie główne: Rynek ostrołęcki (obecny plac gen. J. Bema) w okresie okupacji hitlerowskiej, źródło Miejska Biblioteka Publiczna im. Wiktora Gomulickiego w Ostrołęce

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Fryt5

Ciekawy artykuł. Poproszę o jeszcze dają sporo do myślenia.