Miasto w KOT – czy to dobry pomysł? Ciekawy głos w sprawie

Na najbliższej sesji Rady Miasta radni podejmą decyzję o tym, czy nie przystąpić z powrotem do Kurpiowskiej Organizacji Turystycznej. „Czy ponowne przystąpienie do KOT to dobra decyzja?” – zastanawia się Fundacja Splot Pamięci.

O tym, czy znów przystąpić do Kurpiowskiej Organizacji Turystycznej, radni będą decydować w czwartek 28 listopada. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Do sprawy odniosła się działająca od nie tak dawna na terenie miasta Fundacja Splot Pamięci, której założycielami są Jola Żubrowska i były dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce Jacek Karczewski. Poświęciła temu tematowi wpis na Facebooku.

Jest on bardzo długi, ale z uwagi na to, że poruszane są w nim ciekawe kwestie, publikujemy go w całości:

„Dowiedzieliśmy się, że Miasto Ostrołęka chce ponownie przystąpić do Kurpiowskiej Organizacji Turystycznej (decyzję podejmą radni podczas sesji 28 listopada). Chcemy zabrać głos w tej sprawie, ponieważ rozwój turystyki oraz promocja miasta i regionu leżą w obszarze naszych zainteresowań.

UWAGA – przed Wami znacznie dłuższy niż zwykle kawałek tekstu. 🙂 A to dlatego, że temat wydaje nam się bardzo ważny i wart głębszej refleksji.

Czy ponowne przystąpienie do KOT to dobra decyzja? Mamy poważne wątpliwości. Nie chodzi wyłącznie o to, że organizacja jest praktycznie nieuchwytna w sieci, nie posiada strony internetowej i nie jest aktywna w mediach społecznościowych, w związku z czym trudno zapoznać się z jej działalnością.

Strona projektu „Kurpiowski Park Kulturowy”, którego KOT była podmiotem wspierającym, od lat jest martwa (co z jednej strony jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę zakończenie projektu, ale wciąż znajdują się na niej nieaktualne i mogące wprowadzać w błąd adresy instytucji i lokali).

Odłóżmy też na bok fakt, że roczna składka członkowska jest obecnie o ponad 25% wyższa niż 3 lata temu, gdy miasto wystąpiło z KOT.

Skupmy się natomiast na niewykorzystanym potencjale tkwiącym w zasobach własnych Urzędu Miasta i sferach działalności, które można usprawnić przy odrobinie wyobraźni i dobrej woli.

Fundacja Splot Pamięci działa dopiero od 4 miesięcy, ale wielu ostrołęczan kojarzy naszą wcześniejszą pracę w Muzeum Żołnierzy Wyklętych. W ciągu ostatnich kilku lat zorganizowaliśmy w Ostrołęce kilkadziesiąt wydarzeń. Co więcej – gościliśmy kilkuset turystów – nie tylko z regionu, nie tylko przejeżdżających, ale takich, którzy konkretnie do Ostrołęki przyjechali z różnych zakątków Polski, a nawet z zagranicy. Niewiarygodne? A jednak.

Spotkania i rozmowy z tymi osobami dały nam sporo do myślenia. Nieraz zastanawialiśmy się nad zasadnością utworzenia w Ostrołęce miejskiego punktu informacji turystycznej.

Uważamy, że miasto powinno rozważyć prowadzenie takiego punktu – choćby nawet niewielkiego, choćby tylko w sezonie letnim.

Na jakie wsparcie ze strony miasta może obecnie liczyć turysta, nie tylko z Polski? Anglojęzyczna wersja strony Urzędu Miasta Ostrołęki w zakładce poświęconej turystyce zawiera informacje, że do miasta można dojechać m.in. autobusem (tu znajdujemy link do strony Grupy Mobilis, która wycofała się z Ostrołęki ponad rok temu). Niżej czytamy, że informacji turystycznych udziela – uwaga – Kurpiowska Organizacja Turystyczna pod podanym numerem telefonu. Z ciekawości dzwonimy, ale słyszymy komunikat, że „wybrany numer jest niedostępny”.

O ile turyści z Polski zwykle są w stanie odnaleźć interesujące ich dane w innych źródłach, o tyle osoby z zagranicy czują się w Ostrołęce zupełnie zagubione.

W uzasadnieniu do projektu uchwały w sprawie ponownego przystąpienia do KOT czytamy, że „Miasto Ostrołęka nie ma warunków do rozwoju całorocznej turystyki, posiada natomiast warunki do rozwoju turystyki tzw. wiejskiej, weekendowej i przejazdowej”.

W chwili obecnej należy się z tym zgodzić, ale warto też postawić kilka pytań. Czy miasto w pełni czerpie z tych warunków? Czy czerpało w latach 2005-2016 jako członek KOT? Oraz czy turyści przejeżdżający przez Ostrołękę mają możliwość skorzystania z wygodnej i rzetelnej informacji o lokalnej ofercie?

Istotny problem, który dostrzegamy od lat, i który wciąż pozostaje bez rozwiązania, to brak jednego kanału z informacjami o lokalnych wydarzeniach: koncertach, spotkaniach, spektaklach i innych imprezach.

Spójrzmy na ten problem z perspektywy rozwoju turystyki. Ostrołęka to nie tylko wygodna baza wypadowa na Kurpie, ale miasto posiadające własną, bogatą ofertę wydarzeń organizowanych przez instytucje, NGO, ale też lokale, firmy i niezależnych twórców. Rzecz w tym, że nie istnieje żaden informator (internetowy ani drukowany) z pełnym kalendarzem wydarzeń.

Jako organizatorzy czujemy często żal i bezsilność, gdy kolejny raz ktoś pyta nas po wydarzeniu, gdzie można było się o nim dowiedzieć, bo chętnie wziąłby udział, ale nie dotarła do niego żadna informacja. Jeśli sami ostrołęczanie będą wiedzieć, co dzieje się w mieście i okolicy, jeśli znajdą w lokalnej ofercie coś dla siebie, wówczas sami będą mogli zadziałać na rzecz promocji miasta i turystyki.

Wystarczy, że zadzwonią do znajomych z innego miasta i zaproszą ich na weekend, bo akurat gra zespół, który lubią. Ale żeby tak się stało, to mieszkańcy muszą wpierw docenić ofertę kulturalną we własnym mieście, lecz przede wszystkim muszą wiedzieć, gdzie takich informacji szukać, żeby niczego nie przegapić.

Rok temu poruszaliśmy ten temat na forum grupy facebookowej „Ostrołęka dla Wszystkich”. Padło pytanie, jak ostrołęczanie oceniają system informowania o wydarzeniach i imprezach w mieście.

Pojawiło się mnóstwo komentarzy potwierdzających nasze obserwacje: mieszkańcy pisali, że dowiadują się po fakcie, przypadkiem od znajomych albo po przeszukaniu kilku portali, które mają różne strategie informowania (lub nie) o tym, co się dzieje w mieście.

Powiedzmy otwarcie: nie sposób wymagać, aby lokalne portale informacyjne, będące w rękach prywatnych osób, starały się prowadzić pełen kalendarz wydarzeń.

Urząd Miasta Ostrołęki jest jedynym podmiotem, w interesie którego leży budowanie wizerunku miasta jako miejsca, w którym sporo się dzieje, który powinien promować wszelkie inicjatywy realizowane na jego terenie (niezależnie od tego, kto je organizuje), bo to one składają się na to, jak postrzegają nas mieszkańcy, a w konsekwencji także turyści.

Wówczas istniał jeszcze w strukturze Urzędu Wydział Promocji Miasta, Kultury i Sportu. Zamiast reorganizacji i wdrożenia nowej strategii wydział zlikwidowano.

Rolę informatora miała pełnić strona internetowa bywalec.online, której redaktor sprawnie zamieszczał przesłane informacje, jednak po kilku miesiącach funkcjonowania stronę zamknięto. Obecnie w ponad 50-tysięcznym mieście z bogatą historią, które za kilka lat będzie świętować 650-lecie nadania praw miejskich, i w którym na co dzień naprawdę sporo się dzieje, nie istnieje w ratuszu żadna komórka z „promocją” czy „turystyką” w nazwie.

Miesiąc temu braliśmy udział w Mazowieckim Forum Turystyki Kulturowej zorganizowanym w Jadwisinie przez Fundację Wielkie Historie. Mieliśmy okazję podzielić się obserwacjami z naszego terenu. Okazało się, że nie tylko Urząd Miasta Ostrołęki zawodzi w kwestii informowania i promowania lokalnych wydarzeń (choć w rozbudowanej strukturze ostrołęckiego ratusza związane z tym obowiązki znacznie łatwiej rozdysponować niż w urzędzie małej gminy).

Poruszyliśmy też temat związany ze wspomnianą wyżej turystyką weekendową i przejazdową. Jest to złożone zagadnienie, więc weźmy pod lupę tylko dwa wydarzenia: Wesele Kurpiowskie w Kadzidle i Miodobranie Kurpiowskie w Myszyńcu. Oba odbywają się w okresie letnim i przyciągają tłumy turystów, którzy często w drodze na Kurpie przejeżdżają przez Ostrołękę.

W bieżącym roku miasto zapewniło bezpłatne dojazdy autobusami na miejsce imprez, co było świetnym posunięciem. Ale czy wykorzystano możliwość przyciągnięcia do Ostrołęki osób, które przyjechały na Kurpie z dalej położonych miejscowości?

Terminy tych imprez znane są z dużym wyprzedzeniem, co daje czas i możliwość, by tworzyć ofertę zachęcającą turystów do spędzenia tu całego weekendu.

W tym celu należy przede wszystkim dostrzec ten potencjał, porozumieć się z organizatorami, władzami powiatu i samorządami sąsiednich gmin oraz podjąć współpracę z nastawieniem na obopólne korzyści.

Gdy 3 lata temu Ostrołęka wystąpiła z organizacji, uzasadniano tę decyzję faktem, iż „Miastu brakuje wymiernych korzyści ze współpracy z Kurpiowską Organizacją Turystyczną w postaci promocji lokalnej turystyki”.

Zastanawiamy się więc, jakie istotne zmiany w strategii i skuteczności KOT zaszły w ostatnich latach i czy można na ich podstawie twierdzić, że tym razem Miasto Ostrołęka owe korzyści będzie osiągać. O tym w uzasadnieniu do projektu uchwały nie ma mowy. Mamy nadzieję, że dowiemy się tego podczas najbliższej sesji Rady Miasta.”

najnowszy najstarszy oceniany
STAN
Gość
STAN

Uważam, że przystąpienie Miasta do organizacji zwanej KOT to przysłowiowe wyrzucenie pieniędzy w błoto. Nie Miastu a raczej KOT-u zależy na kasie że składki członkowskie. Nie wierzę w ich promowanie turystyki.

Nazwa*
Gość
Nazwa*

Brawo Jacku! Kolejny świetny tekst!

Jan
Gość
Jan

Guliwer nie ma czasem alergii na KOT-y?