Miasto powróci do KOT. Choć były wątpliwości: „Druga szansa”

Miasto Ostrołęka ponownie zostanie członkiem Kurpiowskiej Organizacji Turystycznej. Dyskusja na ten temat była ożywiona podczas sesji Rady Miasta z czwartku 28 listopada.

O tym, że ponowne przystąpienie do Kurpiowskiej Organizacji Turystycznej rodzi wątpliwości w różnych środowiskach, pisaliśmy TUTAJ.

Dlaczego zatem warto przystąpić do KOT? Mówił o tym prezydent Ostrołęki Łukasz Kulik. Chce on, aby KOT realizowało szereg zadań związanych z turystyką, którymi miasto się nie zajmuje. Warto, bo – jak przekonywał – organizacja posiada duże doświadczenie i wiedzę, które można wykorzystać w stworzeniu „produktu turystycznego”. Ponadto taka współpraca będzie tańsza niż zatrudnienie pracownika czy zlecenie zadań prywatnej firmie – tłumaczył włodarz miasta.

– Powinniśmy dążyć do stworzenia projektu, który pokazywałby atrakcyjność turystyczną naszego regionu. To by było miejsce, w którym moglibyśmy zebrać bazę danych o gospodarstwach agroturystycznych, noclegach, gdzie można byłoby umieszczać informacje zarówno o szlakach żeglugowych, jak i ścieżkach historycznych – mówił o swojej wizji Łukasz Kulik.

Poprzez tę współpracę chcielibyśmy, żeby od strony materiałów, wiedzy, doświadczenia i informacji, które dotyczą naszego regionu, to KOT dostarczał nam kontent.

Dyskusja nad powrotem do KOT była dość długa. Radni z Koalicji Obywatelskiej popierali prezydencki pomysł, doceniając dorobek organizacji, ci z Prawa i Sprawiedliwości byli bardziej sceptyczni. Radny Jerzy Grabowski proponował, aby turystyką zajął się miejski wydział działalności gospodarczej, kultury i sportu.

Uważam, że ponowne wchodzenie do tej samej rzeki nic nie daje. Współpraca była nie satysfakcjonująca i myślę, że do dzisiaj organizacja za wiele nie pokazała, żeby ponownie jej zaufać – mówił z kolei radny Grzegorz Płocha, dodając, że organizacja może startować w konkursie o dotację miejską.

Głos zabrał też prezes KOT Andrzej Bis. Mówił o potrzebie reaktywacji punktu informacji turystycznej. Pochwalił się też osiągnięciami KOT: realizowanymi projektami z dofinansowania od marszałka czy miasta, wydawanymi publikacjami (najnowszą będzie miniprzewodnik po mieście z dużą mapą), znakowaniem szlaków wodnych czy imprezami turystycznymi.

Mariusz Mierzejewski namawiał, aby „dać szansę” organizacji. I radni taką szansę jej dali: „za” zagłosowało 15 osób, 3 były przeciw, kolejne 4 wstrzymały się od głosu.

Miasto zatem wraca do KOT, ale ten powrót nie sprawi, że do Ostrołęki nagle zaczną przyjeżdżać masowo turyści. Potrzeba planu, strategii, konkretnych działań i konkretnych pieniędzy na te działania.

Wie o tym zapewne i prezydent, i prezes KOT Andrzej Bis, który nieśmiało na sesji wspominał, że wypadałoby pomyśleć choćby o zatrudnieniu osoby, która w sobotę i niedzielę pracowałaby w punkcie informacji turystycznej. W końcu kiedy, jak nie w weekend (czy popołudniami) turyści mają zatrzymywać się w mieście? Choćby na taki angaż 840 zł miesięcznie (tyle w przeliczaniu na miesiąc dostanie KOT od miasta) pewnie nie wystarczy… A co z resztą wyzwań?

najnowszy najstarszy oceniany
Pesymistycznie
Gość
Pesymistycznie

Super, publiczne pieniądze na biznesowe działania Pana Bisa. Miasto musi dokładnie przyjrzeć się jego działalności.