Łukasz Kulik bez wotum zaufania. Uwag było wiele. „Czy mieszkańcy chcieli akurat takiej zmiany?”

Prezydent Ostrołęki Łukasz Kulik nie otrzymał wotum zaufania od radnych. Zarzucano mu m.in. czystki kadrowe w Urzędzie Miasta i spółkach miejskich, brak nowych inwestycji, scentralizowane rządy nad miastem, zły wizerunek miasta i ratusza. Dyskusja nad działalnością prezydenta w 2019 roku i raporcie o stanie miasta była długa. Odbyła się w czwartek (27 sierpnia) na sesja Rady Miasta.

Jako pierwszy głos zabrał prezydent Ostrołęki Łukasz Kulik. Choć prezydent podkreślił, że budżet 2019 jest jego pierwszym samodzielnym, to… zaczął od rozliczania byłego prezydenta i rozpoczętych w poprzedniej kadencji inwestycji. Narzekał na rozpoczęte remonty, których zakończenie obecnej władzy zajęło sporo czasu. Było więc m.in. o przebudowie ulic Ostrowskiej i Słowackiego, Blachnickiego, Krańcowej, remoncie starego mostu.

– Początek 2019 roku nie było dobry i wiązał z wieloma wyzwaniami. Największym wyzwaniem dla mnie było spięcie budżetu. Cieszę się, że dochody, które zakładaliśmy, zostały wykonane całkiem przyzwoicie. Natomiast w zakresie wydatków majątkowych to niedoszacowanie było całkiem spore.

Mieszkańcy oczekują, żeby więcej było widać – przyznał później.

Prezydent omówił też poszczególne zmiany w mieście- w oświacie (niektóre z nich później sam nazwał „niepopularnymi”), kulturze, sporcie, we współpracy z radami osiedli, w funkcjonowaniu spółek miejskich.

Czy dyscyplina finansowa polega na ciągłej rotacji pracowników?

Później głos już zabrali radni.

– W 2018 roku mieszkańcy chcieli zmiany, mówił pan prezydent – tylko czy akurat takiej zmiany? – pytała radna PiS Ewa Żebrowska-Rosak. – Mówił pan o dyscyplinie finansowej – czy ta dyscyplina polega na ciągłej rotacji, zwolnieniach ludzi, odszkodowaniach im wypłacanych. Mówił pan, że oświata jest tak dobrze zarządzana – zastanawiam się nad głosami tych wszystkich ludzi, którzy tracą pracę, tracą godziny. Dlaczego nie padła tu informacja o nowej rozpoczętej inwestycji, nowych środkach pozyskanych?

Nie oczekuję od pana prezydenta odpowiedzi, ja znam te odpowiedzi, słyszałam je wielokrotnie. Są inne od głosów mieszkańców.

Mariusz Popielarz również miał sporo uwag do działalności prezydenta w 2019 roku:

– Miasto Ostrołęka jest miastem bogatym. W rankingu miast na prawach powiatu jeśli chodzi o dochód na głowę mieszkańca znajdujemy się w czołówce, jeśli natomiast chodzi o wydatki inwestycyjne – w końcówce. To pokazuje, że jesteśmy miastem, które nie tworzy perspektyw dla młodych ludzi, nie inwestuje. Pan prezydent przed wyborami pisał na swojej stronie pisał, że bardzo nurtuje go problem demograficzny Ostrołęki, fakt, że Ostrołęka się wyludnia.

Panie prezydencie, realizując tego typu politykę do niczego dobrego pan nie doprowadzi.

Zarzucił, że nowych inwestycji w mieście za bardzo nie widać w mieście. Dodał, że przed drugą turą Koalicją Obywatelska poparła Łukasza Kulika, informowała go o naborach, projektach unijnych, ale zainteresowania z jego strony nie było. Rozliczył też prezydenta z obietnic wyborczych – m.in. z darmowych parkingów, przywracania połączeń autobusowych, tras wylotowych bez korków, budowy dworca PKS, niższej opłaty za wodę i ścieki, dofinansowania oddziału okulistycznego, obniżenia opłat na OUTW, basenu zewnętrznego itd. Jak wszyscy wiemy, żadna z tych obietnic nie została zrealizowana (darmowe parkingi okazały się pomysłem chybionym). Na koniec jednak Mariusz Popielarz powiedział jednak, że KO deklaruje wsparcie w realizacji tego programu.

Brak komunikacji, huśtawka kadrowa

Radny Grzegorz Gołaś (Nasza Ostrołęka) powiedział, że jest zażenowany prezydencką polityką reorganizacji urzędu. Określił ją jako „huśtawkę kadrową”. Nie podoba się to mieszkańcom, i pracownikom ratusza – dodał. Narzekał też na współpracę z urzędem.

Radny Paweł Niewiadomski przeczytał natomiast stanowisko radnych z klubu Nasza Ostrołęka. W skrócie: część zmian była pozytywna, część okazała się rozczarowaniem. Mówił o zmianach kadrowych, które trwają do chwili obecnej, i rezygnacji ze specjalistów. Mówił też o braku komunikacji pomiędzy radnymi a prezydentem. Dodał, że ma nadzieję, że dzisiejsza debata będzie momentem zwrotnym tej, jak się okazuje, kulejącej współpracy. Narzekał też, że nie ma nowych inwestycji, a do tej pory dokańczane są poprzednie. Przypomniał też o zarzutach ciążących na prezydencie, współpracę z osławionym przedsiębiorcą Markiem T. i stratach wizerunkowych miasta z tego powodu. Powiedział też, że klub Naszej Ostrołęki nie udzieli wotum zaufania prezydentowi. Ma to być żółta kartka pokazana Łukaszowi Kulikowi.

Ostrołęka dla Wszystkich murem za prezydentem

Bronić prezydenta próbował radny Mariusz Łuba (Ostrołęka dla Wszystkich). Powiedział, że klub Ostrołęka dla Wszystkich zagłosuje za wotum zaufania. Nie było to oczywiście zaskoczeniem – to klub związany z prezydentem, był jego liderem.

– Praca, jaką wykonuje prezydent, w mojej ocenie jest bardzo rzetelna i uczciwa – laurkę Łukaszowi Kulikowi wystawiła radna Ewa Szatanek. Mówiła też – niejako w opozycji do przedmówców z Naszej Ostrołęki – że prezydent jest otwarty na inicjatywy radnych i mieszkańców.

Andrzej Jaskólski (także Ostrołęka dla Wszystkich) za to m.in. pokusił się o opisanie… profilu psychologicznego prezydenta.

Jego cechy mylnie zostają odczytane jako wady – przekonywał.

– Czy stan miasta na koniec 2019 jest gorszy niż stan miasta na koniec 2018 roku? – pytał radny Stanisław Szatanek.

Argumentował on, że nie podniesiono podatków lokalnych. Tłumaczył, że prezydent przygotował poduszkę finansową będącą zabezpieczeniem na trudniejsze czasy. Zachęcał też do dołączenia dziś do klubu „Wszyscy dla Ostrołęki”.

Dzisiaj, w tak trudnym momencie, nie udzielając panu prezydentowi wotum zaufania, w odbiorze społecznym będzie to źle odebrane. Wszystkie ręce na pokład i wspierajmy pana prezydenta – dodał Stanisław Szatanek.

„Nigdy prawdy kłamstwem nie zasłonimy”

Jerzy Grabowski (PiS) przypomniał, że 12 lat prezydentury poprzednika to przeszłość i należy się skupić na ostatnich 2 latach. Henryk Gut (także PiS) również poruszył problem zwolnień w urzędzie i odszkodowań wypłacanych byłym pracownikom. Powiedział, że odniósł wrażenie, że prezydent decyduje o wszystkim, nawet w drobnych sprawach.

Radę prezydentowi dał za to Mariusz Mierzejewski (Bezpartyjne Miasto):

My nigdy prawdy kłamstwem nie zasłonimy.

Głos w dyskusji – już po przerwie w sesji – zabrała przyszła nowa wiceprezydent Ostrołęki, a – wciąż – dyrektor wydziału oświaty Anna Gocłowska. Przekonywała, że ostrołęcka oświata się rozwija. Tłumaczyła, że z pracy w placówkach odchodzą głównie osoby, które miały umowy na określony okres czasu. Mówiła, że oświata była „przeetatyzowana”, że za dużo na nią pieniędzy jest łożonych, wytknęła błędy w organizacji. Z wypowiedzi pani dyrektor wynika, że to nie koniec zmian w oświacie. Chce ona, aby miasto jeszcze mniej dokładało do wydatków na szkoły, przedszkola w stosunku do otrzymywanej subwencji.

Dyskusja o oświacie była długa – tematem tym zajmiemy się wkrótce.

Ma być dobrze. Ale od 2021 roku

Na koniec zabrał głos prezydent Ostrołęki Łukasz Kulik. Mówił m.in. o organizowanym na niego spisku (plan ponoć ma polegać na wprowadzeniu komisarza wyborczego w Ostrołęce), zarzucił radnym hipokryzję i politykowanie (podobno inaczej radni rozmawiają w cztery oczy, inaczej głosują), o tym, że nie martwi się o finanse miasta.

Mówił też, że nie rozumie pewnych zarzutów, np. tego dotyczącego zwolnień – poinformował, że w 2019 roku zwolniono 6 osób z Urzędu Miasta Ostrołęki. Tak jak na wstępie, tak i później było też sporo rozliczeń z poprzednią władzą.

Tłumaczył się również z takiej, a nie innej realizacji budżetu. 2019 rok – wyjaśniał – poświęcił na domknięcie projektów, inwestycji. 2020 – wiadomo, koronawirus. Lepiej ma być w latach następnych, poczynając od 2021 (choć pochwalił się przebudową ulic Sierakowskiego i Padlewskiego, na który pieniądze pozyskały poprzednie władze miasta, oraz remontem niedługiego chodnika przy ul. Sienkiewicza).

Dużo więc było w wypowiedzi prezydenta „będziemy”, „zrobimy”. Niektóre plany wydają się być bardzo odległe. Chodzi np. o pomysł budowy dworca PKS przy obwodnicy, na miejskiej działce, na której funkcjonował kiedyś tzw. koński rynek (został kilka miesięcy temu zamknięty).

W pewnym momencie dyskusja zaczęła być bardzo nieprzyjemna, niemerytoryczna. Prezydent nie szczędził złośliwości i wycieczek osobistych Ewie Żebrowskiej-Rosak. Łukasz Kulik na koniec powiedział jednak, że pozytywnie ocenia obrady. Czy tego samego zdania są radni, to sprawa już dyskusyjna.

Już z samego przebiegu sesji wynik głosowania nad wotum zaufania dla prezydenta był wiadomy. Rada Miasta nie udzieliła Łukaszowi Kulikowi wotum zaufania. „Za” zagłosowało 4 radnych, pozostałych 18 było przeciw.

Dodajmy, że od 1991 roku nie było takiej sytuacji, aby prezydent Ostrołęki został tak źle oceniony za swoją pracę w ostatnim roku. Co ciekawe, poparcia prezydentowi nie udzielili nie tylko radni z opozycji (PiS), ale też i dotychczasowi koalicjanci (Nasza Ostrołęka). To z pewnością kolejny problem dla prezydenta. Nie tylko wizerunkowy (brak wotum zaufania – które, dodajmy może w przyszłości mieć konkretne konsekwencje), ale i w funkcjonowaniu miasta. A tych innych problemów Łukaszowi Kulikowi nie brakuje. Jego zastępca Maciej Kleczkowski ma problemy z prawem, a na nim samym ciążą prokuratorskie zarzuty.

A co oznacza brak wotum zaufania? Pisaliśmy o tym tutaj:

5 1 zagłosuj
Ocena artykułu
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Gosc

Wedle zasług

Tre

Toniesz baleronie

Olo

Brawo, młodzi ludzie też mu głosu nie dają!!!

Bibi

Bardzo podobały mi się słowa, że prawdy nie da sie zasłonić kłamstwem.
Panie prezydencie czas na pana.
*Cieińskiego cały czas czeka na boisko dla dzieci które Pan wstrzymał, pomimo zebranych głosów.
Nie ładnie….

Kasia K

Bardzo dobrze!!!

glos lodu

radnym pisowym tez niebawem podziekukemy na najblizszych wyborach

Henry

Możesz sobie pomarzyć lewaku

Paweł

Naprawdę jestem pod wrażeniem zdecydowania Radnych! Oni już widzą co się dzieje w mieście pod rządami Kulika. Niech teraz wyborcy przejrzą na oczy

Nina

Kaszana ponoć rozczarowany