Koronawirus Ostrołęka. Epidemia uderza w naszych przedsiębiorców. „Nie wiem, co będzie dalej”

Epidemia koronawirusa to ogromny problem dla wszystkich przedsiębiorców, także dla tych z Ostrołęki. Większość z nich musiała zawiesić swoją działalność, nie wiedząc, jak długo potrwa kryzys i jak wielkie odciśnie piętno. Spytaliśmy kilku przedsiębiorców z Ostrołęki i okolic jak radzą sobie w czasie epidemii koronawirusa.

Naszych przedsiębiorców spytaliśmy m.in. o to, jak bardzo epidemia koronawirusa wpłynęła na ich działalność, z jakimi największymi problemami muszą się uporać i jak sobie z nimi radzą. Chcieliśmy też się dowiedzieć, czy deklarowane wsparcie rządu jest według nich wystarczające.

Zaznaczmy, że naszymi rozmówcami nie byli tylko przedstawiciele przedsiębiorstw w ścisłym znaczeniu tego słowa, lecz także osoba reprezentująca fundację oraz towarzystwo sportowe – wszyscy oni jednak prowadzą (oprócz głównej działalności społecznej) także działalność komercyjną.

Oto co nam odpowiedzieli:

Dorota Drozdowska-Szymborska

prezes Fundacji Drabina Rozwoju – prowadzi Multimedialne Centrum Natura w Ostrołęce

Przyznam szczerze: jestem załamana całą sytuacją związaną z epidemią koronawirusa. Boję się o zdrowie bliskich i swoje, ale też o przyszłość Multimedialnego Centrum Natura. Nasze Centrum – w którym koncert dawały takie gwiazdy jak Natalia Kukulska, a ostatnio Anita Lipnicka, w którym odbywały się różne warsztaty, imprezy kulturalne, w którym działała restauracja i hotel – na pewno będzie zamknięte do wakacji. I najgorsze jest to, że nie wiem, co będzie dalej. Czekamy obecnie na propozycje pomocy skierowane dla fundacji – te obecne skierowane do przedsiębiorców nas nie dotyczą. Na razie podjęliśmy decyzję, że spróbujemy pracować on-line. Będzie to nauka gry na perkusji, pomoc psychologiczna i nasze książki.

Adam Wnęta

fotograf FotoMyszy

Branża fotograficzna niestety została zarażona koronawirusem – na dobre kilka miesięcy. Zima jest zwykle czasem przestoju i oczekiwania na sezon ślubny, który miał ruszyć z kopyta zaraz po świętach wielkanocnych. Gdy ogłoszono pandemię i zamknięcie szkół, zlecenia z marca natychmiast zostały zamrożone, zaczęły się telefony o odwołanie zaplanowanych w kwietniu imprez – ślubów, chrztów, rocznic czy pojedynczych sesji zdjęciowych. Już teraz dostaję sygnały, że majowe komunie prawdopodobnie nie odbędą się.

Na chwilę obecną zostałem pozbawiony pracy na minimum trzy miesiące. Nawet jeśli z dnia na dzień sytuacja z epidemią unormowała by się, w świadomości ludzi pozostaje strach i mało kto zdecyduje się, żeby zaprosić na ślub rodzinę z dalszych stron, narażając siebie i innych. Nie wiadomo też, kiedy zaczną funkcjonować sale weselne i jak uporają się z przesunięciem imprez – część klientów mogę stracić przez to, że nowy termin ślubu mogę już mieć zajęty. Jeśli pandemia nie zahamuje w najbliższych tygodniach, zła sytuacja na rynku może utrzymać się do czerwca i może być odczuwalna nawet do końca roku.

Jak na razie wstrzymałem wszystkie plany inwestycyjne, które miałem realizować w kwietniu i maju, ponieważ obawiam się, że wszystkie oszczędności mogą pójść na łatanie dziury budżetowej w przyszłych miesiącach. Tym bardziej, że trudno przewidzieć jak długo to wszystko potrwa. Plan B jest wciąż poszukiwany.

Wsparcie rządu nie jest wystarczające, tym bardziej, że dotyczy kilku najbliższych miesięcy a skutki dla przedsiębiorstwa będą odczuwalne przez cały rok.

Zarząd klubu Korona Ostrołęka

Obecna sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest bez wątpienia czymś, czego nikt z nas nigdy nie doświadczył. Epidemia – a jak światowe organizacje stwierdziły już pandemia – koronawirusa rozwija się w naszym kraju z nieprawdopodobną szybkością, a mimo to na szczęście jesteśmy na szarym końcu złych statystyk zachorowań i umieralności. Sytuacja ta wpływa na wiele aspektów naszego klubowego – i nie tylko – życia. I nic już po tym nie będzie takie same.

Jak wszyscy wiemy, zamknięto obiekty sportowe, boiska hale, baseny, siłownie czy nawet place zabaw i parki. Nasz klub, jak i nasi trenerzy, w pierwszych dniach spokojnie oczekiwał na rozwój sytuacji, mając nadzieję na szybki powrót na zajęcia. Tak się nie stało, nasze dzieci nie poszły do szkół, odwołano rozgrywki ligowe i wszelka aktywność stanęła w miejscu, a za nią pojawiły się kłopoty: rodziców – od opieki nad dziećmi poprzez kłopoty pracownicze – nauczycieli i nauczania online, trenerów, zastanawiających się, co dalej, kończąc na potrzebującej pilnej pomocy służbie zdrowia.

Oczywiście nie jesteśmy potentatem jak Legia Warszawa i musimy zmierzyć się z dzisiejszą sytuacją. Co robimy i co zamierzamy robić? To pytania zadajemy sobie z każdym dniem i, co gorsza, odpowiedź na nie zmienia się diametralnie każdego dnia.

Na początku skromnie nasi trenerzy skupili się – w zależności od wieku i stopnia zaawansowania – na rozmowach, przechodząc w chwili obecnej do działań posuniętych o wiele dalej. Zaczynamy wprowadzać codzienne ćwiczenia do wykonania przez naszych podopiecznych, trenerzy zaczęli nagrywać pokazowe ich wykonanie, namawiamy do brania udziału w challengach sportowych pojawiających się portalach społecznościowych, za chwilę ogłosimy konkursy na najlepsze wykonanie trików, sztuczek czy ćwiczeń wskazanych przez trenerów, aby zmobilizować do jak największej aktywności naszych zawodników, mając na uwadze wprowadzane zakazy przez państwo. Rozpatrujemy obecnie również możliwości sprzętowe naszych wychowanków, aby wprowadzić zajęcia online.

Kolejnymi rzeczami są sprawy organizacyjne klubu: próba zawieszenia umów wynajmu czy zabezpieczenie rezerwacji i terminów obozów sportowych, mając nadzieje, że normalność wróci do nas jeszcze tego lata. Wiele spraw musi przybierać swoje tory i być realizowane zgodnie z zawartymi umowami i porozumieniami.

Pracujemy ciągle i nie przerwanie. Przygotowujemy kolejne komunikaty i szykujemy kolejne akcje społeczne bo nasz Klub Korona to, jak zawsze podkreślaliśmy, nie tylko piłka nożna, ale kształtowanie postaw naszych młodszych i starszych zawodników, organizowanie wielu przedsięwzięć społecznych, zbiórek czy pomocy bezpośredniej.

Czeka nas swoista chwila prawdy, czy budowany od ponad 20 lat klub stawi czoło problemom? Czy będziemy potrafili wyciągnąć pozytywne wnioski i wznieść się ponad podziały? Uważamy, że tak. Chcemy obecnie budować wśród naszych rodziców, trenerów, sponsorów i zawodników niematerialny kapitał zaufania, co według nas przynieść powinno być w ostatecznym rozrachunku najcenniejszą inwestycją.

Pamiętajmy: wszyscy jesteśmy jedną wielką sportową rodziną, która powinna i musi na ten ciężki czas pokazać jedność, wyrozumiałość i wspólne zaangażowanie. Bo wszystko, co robimy, robimy dla dzieci.

Rozmawialiśmy też z właścicielem fast-foodu na terenie Ostrołęki. Prosił o zachowanie anonimowości. Oto co nam opowiedział:

Zamknąłem lokal do świąt wielkanocnych. Zrobiłem to z obawy o zdrowie swojej rodziny i swoje – przecież nie wiem, czy zakażoną osobą nie jest akurat klient, któremu dowiozłem jedzenie. Zanim zdecydowałem się na zamknięcie miałem ok. 30% mniej klientów.

Jeżeli epidemia koronawirusa potrwa dłużej niż dwa miesiące, znajdę się w ciężkiej sytuacji finansowej. Będę zmuszony wziąć kredyt, zamknąć działalność i znaleźć inne zatrudnienie. Jeśli ruszymy mniej więcej po świętach, to strata będzie, ale nie aż tak duża, żeby całkowicie pogrzebać biznes.

Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji w przypadku jednoosobowych przedsiębiorstw jest chyba zawieszenie działalności – żeby nie płacić ZUS. Ja jeszcze tego nie zrobiłem, ale być może mnie to czeka. Lokal przecież jest wynajęty, muszę płacić za przesył energii chociaż nie korzystam z niego.

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Kamil

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. Brawo panie prezesie. Czekamy tylko jeszcze z wyrozumiałością na informacje dla rodziców.

Tomek

Całkowicie powinna byc anulowanie płacenia składek i podatków ZUS CIT PIT.
JESLI CHCEMY RATOWAĆ MJEDCA PRACY CZYTAJ ZAKŁADY

Ksiadz

A z czego wtedy by budżetowka żyła?