Komu zależy na paraliżu matur? Sprawą zajmuje się CBŚ

W poniedziałek, 6 maja, 122 szkoły zgłosiły do okręgowych komisji egzaminacyjnych, że otrzymały drogą mailową informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego. Wszystkie alarmy były fałszywe, ale w jednej ze szkół matura pisemna się nie odbyła.

We wtorek, 7 maja, historia się powtórzyła. Maile o bombie rozrywającej, której detonacja nastąpi o godz. 9.00, otrzymało dziesiątki, jak nie setki, szkół. W naszym regionie, pierwszego dnia matur maila o bombie odebrano w Goworowie i Ostrowi Mazowieckiej, a drugiego dnia matur: w II LO w Ostrołęce oraz zespołach szkół w Łysych, Kadzidle i Myszyńcu.

6 maja Centralna Komisja Egzaminacyjna została poinformowana przez Centralne Biuro Śledcze Policji o działaniach podejmowanych przez osobę, lub osoby, których celem jest sparaliżowanie przebiegu egzaminu maturalnego w sesji majowej w 2019 roku. Z informacji wynikało, że działania te mają polegać na przesłaniu pocztą elektroniczną do szkół, w których będzie przeprowadzany egzamin maturalny, wiadomości informującej o podłożeniu na terenach tych placówek ładunków wybuchowych. Tak też się stało. I dzieje nadal.

Informacja o możliwości alarmów bombowych została przekazana do wszystkich miejskich, powiatowych oraz wojewódzkich komend policji. O działaniach tych zostali również poinformowani wszyscy kuratorzy oświaty oraz dyrektorzy szkół, w których przeprowadzany jest egzamin maturalny.

Pierwszego dnia matur 122 szkoły zgłosiły do OKE informację o otrzymaniu drogą mailową informacji o podłożeniu ładunku wybuchowego. Wszystkie alarmy były fałszywe. W 61 szkołach – po sprawdzeniu – egzamin rozpoczął się o godz. 9:00 (zgodnie z harmonogramem) W 57 szkołach – po sprawdzeniu – egzamin rozpoczął się z opóźnieniem; wszyscy zdający rozwiązywali zadania przez 170 minut. W trzech szkołach sprawdzenie zostało przeprowadzone w trakcie egzaminu ( na czas trwania sprawdzenia egzamin został zawieszony). W jednej doszlo do ewakuacji i egzamin został przerwany, zdający przystąpią do egzaminu w czerwcu.

Policjanci ustalają sprawcę bądź sprawców wywołania fałszywych alarmów bombowych w szkołach, w których odbywają się matury. Komendant Główny Policji na bieżąco informuje Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o podejmowanych działaniach. Policjanci przypominają, że konsekwencje takiego czynu mogą być poważne, bowiem autorzy takich „żartów” są ustalani i pociągani do odpowiedzialności karnej. Za celowe i fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Prócz odpowiedzialności karnej, sprawcy mogą zostać również pociągnięci do odpowiedzialności finansowej.

Każde powiadomienie o podłożeniu ładunku wybuchowego musi być zgłoszone policji. W pierwszej kolejności na miejsce kierowany jest policyjny patrol, a w przypadku, gdy funkcjonariusze zauważą coś podejrzanego, wzywana jest nieetatowa grupa rozpoznania minersko-pirotechnicznego.

W przypadku „bomby maturalnej” policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji uznali przesłane informacje za mało wiarygodne. Ale ostateczne decyzje dotyczące ewakuacji podejmuje zawsze administrator obiektu.

W 2018 roku sprawdzono 218 zgłoszeń o podłożeniu bomby. Najczęstsze były tzw. alarmy kaskadowe, czyli takie, w których jeden sprawca informował o zagrożeniu dla większej liczby obiektów, w tym samym lub zbliżonym czasie przy wykorzystaniu tego samego środka łączności. W ubiegłym roku odnotowano cztery takie zgłoszenia. Rok 2019 – z uwagi na alarmy w czasie matur, na pewno będzie rekordowy.

W 2018 roku w sprawach dotyczących fałszywych alarmów bombowych zatrzymano i przedstawiono zarzuty 104 osobom. W tym samym okresie wyroki skazujące usłyszały 42 osoby. Wykrywalność tego typu przestępstw wynosiła 52 procent.