Kładka nad ulicą Traugutta – sukces czy porażka?

Byłem swego czasu zwolennikiem powstania kładki dla pieszych (lub przejścia podziemnego) na ul. Traugutta. No i kładka powstała. Ale pojawiły się opinie, że kładka jest niepotrzebna i że jest niefunkcjonalna, bo zanim się człowiek tam na górę wdrapie, to tradycyjnym przejściem zdołałby z „pięć” razy przekroczyć ul. Traugutta.

Otóż „zjawisko” niechęci korzystania z tego typu kładek było mi doskonale znane przed pisaniem cyklu felietonów o „przerobieniu” ul. Traugutta na coś w rodzaju obwodnicy. Bo sam będąc w stolicy kombinowałem jak przekroczyć ulicę możliwie najszybciej a nie iść „dwa kilometry” do przejścia nadziemnego. Więc brałem na to „poprawkę” i w moim zamyśle kładka miała być „przyjazna” dla piechurów – zachęcająca do korzystania z niej.

Miała ona mniej więcej tak wyglądać: na górę prowadziłyby schody ruchome uruchamiane przyciskiem „na żądanie”. Całość by była obudowana przezroczystą „plexi”. Miałoby to trojakie znaczenie. W zimie z konstrukcji nie trzeba byłoby usuwać śniegu i oblodzeń, a w chłody takie rozwiązanie chroniłoby przed złymi warunkami atmosferycznymi. Szczególnie dotyczyłoby to ludzi starszych, bo kazać staruszkom gramolić na górę kiedy jest 20 stopni na minusie, to …hm – trochę to „kontrowersyjne”. Ponadto całkowite obudowanie konstrukcji zabezpieczałoby przed „dzikimi” zabawami dzieci. Mam na myśli to, że dzieci mają „tendencję” do zabaw tego typu że lubią rzucać różnymi przedmiotami na przejeżdżające samochody. Media co jakiś czas donoszą o tego typu „zabawach” naszych pociech. Dobrze nie pamiętam, ale zdaje się że były nawet ofiary śmiertelne tego typu „zabaw”. Czyli jednym zdaniem!- byłyby same korzyści z całkowitego obudowania kładki dla pieszych nad ul. Traugutta.

Tak ja właśnie oczami wyobraźni widziałem kładkę nad ul. Traugutta (o ile miała by być to kładka a nie przejście podziemne ). O jakichś tam „wieżyczkach” to już w ogóle nie było mowy! Owszem- są to rozwiązania dosyć nowoczesne (schody ruchome, itd. ). Ale co ja na to poradzę że myślę w ten sposób? – Myślę jak przystało na 21. wiek.

Snując dalsze dywagacje czy kładka nad ul. Traugutta jest potrzebna… Ja „planując” budowę rzeczonej kładki myślałem przyszłościowo, perspektywicznie. Podstawowa logika wskazuje, że za ileś tam lat ruch samochodowy w Ostrołęce się zwiększy. I wtedy za te parę lat kładka nad ul. Traugutta będzie „jak znalazł” . Co prawda ze wstępnych „cząstkowych” informacji, które do mnie dotarły, wynika że władze centralne planują „dziurę komunikacyjną” w Ostrołęce, to jednak nie wiadomo jak tam do końca będzie.

Jest tam Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Nie wiadomo jak potoczą się losy tego muzeum, ale zawsze w tym miejscu będzie coś „publicznego”. Będą prowadzone wycieczki szkolne, przedszkolne, itd. Przeprowadzenie takiej grupy szkolnej przez przez jezdnie to nie lada wyzwanie dla pań wychowawczyń. A dzięki tej kładce (nawet w takiej formie jak jest teraz ) będzie to dużym ułatwieniem. Także dla grup szkolnych ta kładka- przyda się!

Być może ktoś mi zarzuci że jestem taki „szczególarz”, bo rozpamiętuje czy to miała być kładka nad ulicą czy przejście podziemne. Po prostu ja się w ten sposób bronię. Bo obecnie kładka nad ul. Traugutta nie wiadomo: czy jest sukcesem czy porażką. A wiadomo jak to jest – sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą. Gdyby kładka okazała się sukcesem to już widzę jak jeden przez drugiego przyznawaliby się do tego że: „oni o takiej kładce to myśleli już od urodzenia”. A że jest jak jest – trwa taki stan „zawieszenia” w kwestii przydatności tej kładki, to zainteresowani „przyczaili” się i wolą poczekać aż sprawa wyjaśni się do końca.

Ja w kwestii kładki mam czyste sumienie. Najlepszy dowód na to to jest ten, że nie chowam głowy w piasek, chcę o tym dyskutować. Bo kiedy pisałem swoje felietony na te tematy, to nigdzie! jednoznacznie nie opowiadałem się za kładką nad ul. Traugutta. W kwestii czy to ma być kładka czy przejście podziemne to tak optowałem 50/50, ze wskazaniem na przejście podziemne. Pisałem też ”czy to ma być kładka czy przejście podziemne niech na ten temat wypowiedzą się jacyś specjaliści w tych sprawach”.

Zbigniew Pajka

PS.

Niedawno widziałem taką oto scenkę: Jest przejście dla pieszych przy wylocie ul. 22 Lipca ( czyli rzecz dzieje się przy kładce dla pieszych na ul. Traugutta). I przez te przejście nieśpiesznie, spacerkiem przechodzi sobie pani prowadząc rower. Żeby tą panią przepuścić samochody dosyć gwałtownie hamują. Z jednej strony sznur samochodów i z drugiej strony sznur samochodów. TiR-y nie Tir-y , wielkie ciężarówy, że o samochodach osobowych nie wspomnę. Tak z pół kilometra miał ten sznur samochodów żeby przepuścić tą jedną panią. Tak w myślach oszacowałem, że ta jedna piesza zatrzymała masę samochodów liczącą około tysiąca ton – niemalże tak jak pociąg. Mówię Państwu- widok był cokolwiek absurdalny, surrealistyczny, jak z jakiegoś filmu. Jedna pani sobie „spaceruje” po przejściu dla pieszych a sznur samochodów prawie do samych Wojciechowic. I co na to przeciwnicy kładki? A co na to ekolodzy różnej maści? Przy hamowaniu uwalniają się związki azbestu z okładzin hamulcowych, przy ruszaniu samochodów pogarszają się parametry spalin…

0 0 zagłosuj
Ocena artykułu
11 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
nazwa

no i…?

John

Kładka jest bardzo estetyczna, można ją ciekawie zagospodarować , nie jest tylko po to by przechodzić nad jezdnią

Max

Masz rację John, słyszałem, że może też służyć jako punkt rozpoczęcia zwiedzania, gdy widokiem z góry można zapowiedzieć poszczególne etapy historii utrwalonej w Muzeum

byłem_tam

a co tam zwiedzać jak tam sznur samochodów ważący tysiac Ton, jak pisze autor feletionu. słychac tylko pisk opon i w powietrzu czuć azbest w klocków haulcowych i kłębu spalin gdy auta ponownie ruszą.

Gość.

Wielu znanym mi osobom się podoba, mnie zresztą też, fajny punkt widokowy, mnóstwo ludzi będzie tam robiło sobie zdjęcia. A zawsze znajdzie się grupa, której nic nie pasuje,

pylica

Przecież sam autor artykułu mówi że tak są wielokilometrowe sznury aut, czuć tam tylko azbest z klocków hamulcowych, i kłęby spalin że niż nie widać tylko się to wdycha a jak wiadomo dym idzie do góry, Zdrowiej będzie przechodzić dołem,

Olo1

Piękna wizytówka naszego miasta.
Myślę że będzie to taki znak rozpoznawczy Ostrołęki a nie jak dodtychczas smród z Celulozy był takim znakiem rozpoznawczym dla przejeżdżających przez to miasto.
Brawo

gerfazy

porażka,

Swój

Kładka fajna, pylon obok też, gdyby jeszcze pojawił się napis Muzeum Żołnierzy Wyklętych nikt by nie minął bez zauważenia

Gość.

Piękna kładka, a najważniejsze, że prowadzi do Muzeum Żołnierzy Niezłomnych. Stąd tyle dyskusji, jadu i narzekania.

Ada

Kładka ciekawa i nowoczesna, nie tylko do przechodzenia, będzie świetnym miejscem spotkań. Żeby tylko Muzeum zaczęło normalnie działać. Jest bardzo potrzebne