Jacek Fedorowicz w Ostrołęce. Rozbawił do łez (zdjęcia)

Dawno ostrołęcka Biblioteka nie miała takiej publiczności podczas swojego wieczornego spotkania. Wysokiej frekwencji nie ma się jednak co dziwić – w końcu w czwartek 27 września do Ostrołęki przyjechał Jacek Fedorowicz.

Jacek Fedorowicz to satyryk, aktor, znany choćby z prowadzenia satyrycznego programu „Dziennik telewizyjny”.

Spotkanie z nim prowadził Marcin Michrowski. I panowie stanowili naprawdę ciekawe połączenie…

– Jak wjeżdżaliśmy do Ostrołęki, pan Jacek powiedział: „O, ja tu biegałem maratony…” – powiedział Michrowski, którego nieco sprostował Jacek Fedorowicz:

– Po co pan mnie uprzedza? To pan ma mówić, czy ja mam mówić? – powiedział w swoim stylu. – Ja chciałem to rozegrać… że się wzruszyłem. I nie maratony, a jeden półmaraton. To jest różnica.

– Na pewno wygrany, bo pan wszystko wygrywa… – wtrącił Michrowski.

Nie! Drugi byłem wśród 70-latków – przerwał mu Fedorowicz i dostał za swój wyczyn duże brawa.

Zdradził też, jak mu się udaje dostać na podium. Stało się to, gdy… wykruszyli się konkurenci w jego kategorii wiekowej.

Postanowiłem wziąć ich wszystkich na przetrzymanie i do pewnego stopnia się udało – śmiał się.

Takich przezabawnych wymian zdań było więcej. Fedorowicz – kontynuując wątek sportowy – zażartował, że zawsze startuje w biegach, gdy nie ma więcej niż 2 konkurentów.

Zawsze mogę liczyć na te trzecie miejsce, na nagrodę. Zawsze ciśnieniomierz dają. Mam całą kolekcję.

Karierę biegacza już jednak kończy (ma 82 lata). Nie zwalnia natomiast z karierą pisarską. W Ostrołęce promował swoje książki: „W zasadzie tak”, „Święte krowy na kółkach” i „Chamo Sapiens”.

– Prawie wszytko, co mówię, to w książkach jest. W pewnym wieku pomyślałem sobie, że mój życiorys to wspaniały kapitał, który należy teraz zamienić na pieniądze, wydając różne wspomnienia.

Potem był czas na zadawanie pytania Jackowi Fedorowiczowi i otrzymanie autografu. Spotkanie trwało niespełna godzinę.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć: