Dominik ma trzy latka. Znalazł kochających rodziców, teraz walczy o sprawność

500 tys. zł będzie kosztowała pierwsza operacja rekonstrukcji stawów, która została już zaplanowana na sierpień tego roku. A za rok chłopczyka czeka równie kosztowna operacja wydłużenia nóżki. Potem będą kolejne… Gdyby nie te działania, chłopca czekałaby amputacja nóżki.

Dominik urodził się z bardzo zdeformowaną nóżką. Krótko po narodzinach trafił do tymczasowej rodziny zastępczej. Następnym etapem byłby dom dziecka, ale wtedy pojawili się (pochodząca z Białobieli pod Ostrołęką) Emilia i jej mąż Karol. Woźniakowie bezwarunkowo pokochali chłopca i adoptowali. Stało się to latem 2019 roku. Od tamtej pory adopcyjni rodzice chłopca walczą, by ich dziecko funkcjonowało w miarę normalnie.

-Z chwilą, kiedy go pokochaliśmy, wiedzieliśmy, że to rodzicielstwo będzie ogromnym wyzwaniem. Musimy pomóc naszemu synkowi, musimy ocalić go przed kalectwem, by jego życie wreszcie stało się bajką, na jaką zasługuje każde dziecko. Szaleństwo i radość, że mamy siebie, zmieniło się w determinację i upór, żeby Dominik mógł normalnie żyć – opowiadają rodzice.

Emilia i Karol Woźniak podjęli się ogromnego wyzwania. Postanowi zebrać astronomiczną kwotę pieniędzy, by zagwarantować swojemu synkowi w miarę normalną przyszłość. Na pierwszą operację, której termin został wyznaczony na sierpień tego roku, potrzeba 500 tys. zł. I wszystko wskazuje, że operacja odbędzie się w terminie, bo do uzbierania zostało tylko 30 tys. zł. Ale operacja ta tematu nie kończy. Chłopca czekają kolejne, równie kosztowne operacje. Potrzebne są też pieniądze na rehabilitację i protezę nóżki.

Obecnie różnica w długości nóżek wynosi 16 cm, ale to cały czas się zmienia. Jeśli Dominik nie podda się operacjom wydłużania kości, w przyszłości różnica ta może wynosić ponad 30 cm. Obecnie Dominik porusza się dzięki protezie, która co jakiś czas wymaga wymiany. Nieprawidłowo wykształcone stawy i kości już dziś uniemożliwiają mu wykonywanie wielu czynności, które nie sprawiają trudności jego rówieśnikom.

Nie unikniemy bólu, rehabilitacji i wielu tygodni w szpitalach. Dla dziecka, które od początku żyje w kochającej rodzinie, taki ciężar jest do uniesienia. Dla Dominika, który dopiero zaznał, co to znaczy miłość rodziców, jest to trauma niemal nie od udźwignięcia – podkreśla mama.

Pieniądze na leczenie Dominika wpłacicie TUTAJ.