Czekając na pierwszą gwiazdkę… Dawne wigilijne obyczaje

Pod poprzednim tekstem, w którym opisałam stare tradycje i zwyczaje adwentowe, jedna z czytelniczek w komentarzu stwierdziła, że jest to piękna tradycja. Jednocześnie wyraziła żal, że obecnie została zapomniana. Wyraziła także pragnienie powrotu do pewnych starych form przeżywania Adwentu w obecnej rzeczywistości i na miarę obecnych potrzeb. Trudno nie przyznać racji autorce komentarza.  Znalazłam na to dowody.  

Przedstawiając wigilijne obyczaje, sięgające czasów naszych przodków, znalazłam potwierdzenie, że niektóre nich funkcjonują do dzisiaj. Choćby popularne przysłowia:

„Kto rano w Wigilię wstaje – ten przez cały rok nie będzie ospały” 
” Jakiś w Wigilię – takiś rok cały” 
„W Wigilię każdego, choćby wroga, w dom przyjąć należy”

Święto to jest najweselsze ze wszystkich świąt kościelnych. „Mają w nastroju wyjątkową barwę. Szatę ich śnieżną można malować jako bajkę w kolorze białym i niebieskim z przydaniem fioletu” – opisywał Władysław Orkan w „Listach ze wsi.” 

Święty opłatek 

W Wigilię Bożego Narodzenia opłatek znajduje się w każdym domu. Tak było kiedyś i tak jest do dzisiaj. Podczas wieczerzy wszyscy gromadzą się przy wigilijnym stole, w niektórych domach nie zapomina się o położeniu pod obrusem sianka. Kiedyś pod stołem wigilijnym kładziono snopek słomy oraz wiązkę siana.

W rogach izby, gdzie spożywano wigilijną wieczerzę, stawiano także snopki zboża, dodając przy tym życzenie: „Słoma do chałupy, a bieda z chałupy”. Wigilię rozpoczyna tradycyjny zwyczaj dzielenia się opłatkiem. Najstarsi w rodzinie dzielą się  z domownikami oraz gośćmi, podając opłatek do podziału, składając sobie  życzenia pomyślności w dalszym życiu. 

Ten piękny zwyczaj polski ma głębsze znaczenie: z chwilą przełamania się opłatkiem ustają spory między powaśnionymi, a wszelkie nieporozumienia idą w niepamięć. Istnieje też zwyczaj, że do osób bliskich, a nieobecnych, posyła się ułamek opłatka, jako dowód pamięci i łączności duchowej. Ten „okruch anielskiego chleba” jest drogi dla każdego Polaka na obczyźnie. Wzbudza wspomnienia i przenosi myślą w rodzinne strony. 

O staropolskim opłatku pisał Kajetan Kraszewski: 

„Ojców to naszych obyczaj prastary 
Rodzinnej niwy maluje dostatek 
Symbol braterstwa, miłości i wiary 
Święty opłatek” 

Wigilijna wieczerza składa się z nieparzystej liczby potraw. Kiedyś zwykle dziewięciu na pamiątkę dziewięciu chórów anielskich, które śpiewały przy Narodzeniu Bożego Dzieciątka. Obecnie dba się również o to, żeby ilość potraw była nieparzysta. Pracowitsze panie domu przygotowują 13 wigilijnych potraw. Najczęściej jest to m.in. barszcz czerwony z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, karp smażony, kompot z suszonych owoców 

W rozdziale „Wigilja Bożego Narodzenia w Polsce” w pozycji „Rok Boży” opisana jest staropolska wigilia:

„Liczba i jakość potraw zależna jest od zamożności gospodarstwa. W bogatszych domach bywa zwykle zupa migdałowa lub rybna, grzyby z kapustą, karp w szarym sosie i szczupak pieczony, a także łamańce z makiem, strucle z makiem i migdałami, kompoty z suszonych owoców. Na kresach Wschodnich Polski obowiązkową potrawą była kutia, czyli placek pszenny z miodem. 

W uboższych domach śledź zastępuje rybę, prócz tego jada się barszcz, kaszę jaglaną, kapustę z grzybami i ulubione kluski z makiem i miodem. 

W niektórych okolicach zachowany jest jeszcze dawny zwyczaj zastawiania nakrycia dla tych co odeszli na zawsze oraz składania dla nich ułamka opłatka. Tak jest w niektórych rodzinach do dzisiaj.”

Wincenty Pol wspomina o tym obyczaju w „Pieśni o domu naszym”:

„Trzy krzesła polskim strojem 
Koło stołu stoją próżne 
I z opłatkiem każdy swoim 
Idzie do nich spłacać dłużne” 
Nikt nie pyta o kim mowa 
Wszyscy wiedzą co się święci 
I dla kogo serce chowa? 

Czepek, chleb i sól 

Są jeszcze inne piękne wigilijne zwyczaje, które straciły już rację bytu. Mowa o zostawianiu na stole bochenka chleba dla Dzieciątka Jezus, by się nim posiliło.

W niektórych domach gospodarz z każdej potrawy wigilijnej zostawiał łyżkę dla bydła. Po skończonym posiłku zanosił je wraz z opłatkiem do obory i rozdzielał między bydło na pamiątkę tego, że zwierzęta swoim ciałem rozgrzewały żłóbek betlejemski. Z obory szedł do pasieki, podchodząc do każdego ula mówił: „Pszczółki, pszczółki, już Wilia”. Następnie odwiedzał sad. Drzewka owocowe obwiązywał słomą, która była pod stołem w czasie wieczerzy, aby dobrze rodziły i nie niszczyły ich gąsienice. 

Młodzi w tym czasie zabawiają się wróżbami co do swojej przyszłości. Dziewczęta wróżą za pomocą talerzy. Starsi kładą na stół czepek, wianek, chleb i sól, nakrywając je talerzami. Każda z dziewcząt po kolei odkrywa jeden talerz: o ile odkryje czepek, to zostanie w ciągu roku mężatką, wianek wróży dalsze panieństwo, chleb dostatek, a sól smutną dolę. 

Znany jest także zabobon, że w noc wigilijną bydlęta opowiadają sobie ludzkim głosem o przyszłych losach gospodarza. 

O północy w Wigilię Bożego Narodzenia w kościele odprawiona jest uroczysta Msza Święta, Pasterka. Kult do tego nabożeństwa przetrwał do dzisiaj. 

Po pasterce w niektórych okolicach Małopolski, np. w Beskidach obchodzą wioskę chłopcy „podłażnicy”, składając życzenia, sypiąc owsem po izbie. 

W rozdziale „Wigilja Bożego Narodzenia w Polsce” znajduję również opis, jaką radością dla dzieci jest bożonarodzeniowa choinka. Dla nich Gwiazdka bez choinki nie miałaby uroku. Czyż teraz jest inaczej? 

Co prawda nikt nie trzyma drzewka w ukryciu przed dziećmi aż do wieczerzy wigilijnej. Choinki są już ustrojone na długo przed Wigilią.  

W starej przywoływanej często pozycji czytamy: „Cóż za radość ,gdy wieczorem otworzą się drzwi, od rana dla dzieci zamknięte i oczom ich ukaże się strojna, błyszcząca, choinka świeczkami gorejąca. A na niej jabłuszka czerwone, złocone orzechy, zwierzątka z marcepanu, pod gałązką błyszczy kula srebrzysta, tam znów złoci się gwiazda, a z góry uśmiecha się anioł skrzydlaty. A jakeż miłe niespodzianki mieszczą się pod drzewkiem, ile tam pięknych zabawek, ciekawych książeczek. Ileż radości śmiechu i zachwytu. Lecz cóż to za piękna melodia? Trzeba więc rzucić zabawki i otoczyć choinkę, by razem ze starszymi uderzyć w harmonijny chór: 

„Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi: 
Wstańcie pasterze – Bóg się wam rodzi.” 

Kto z nas nie lubi bożonarodzeniowych kolęd? Są piękne, wzruszające w treści i melodii. Są ciągle żywe, nie poddające się żadnym modom i stylom. 

Będziemy je śpiewać lub słuchać nagrań. Zadbajmy o budowanie prawdziwie bliskiej, rodzinnej atmosfery. Święta Bożego Narodzenia są wyjątkowe. Budzą nostalgię za tym, co minęło, przywołują obrazy wspomnień, domu rodzinnego, dzieciństwa, kultywowanych w regionach odmiennych zwyczajów jak np. kolędnicy z szopką, gwiazdą, gwiazdorem lub turoniem. 

Pozostaje tylko życzyć wspaniałych rodzinnych przeżyć świątecznych, mimo ograniczeń i sanitarnych obostrzeń. Trzeba je respektować, ale nie dać sobie odebrać radości i nadziei. 

Bożena Chojnacka  

Fot. Pixabay

5 1 zagłosuj
Ocena artykułu
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Gosc

Piękna jest ta polska tradycja

Tytus

Ciekawy artykuł , warto sobie przypomnieć tradycje ojców