35 lat Zespołu Tańca Ludowego „Ostrołęka”. Sumujemy i wspominamy

Strojów tyle, że na raz można ubrać niemal 800 osób, w dorobku ponad dwie godziny czystego tanecznego repertuaru, podróży tyle, że można byłoby dwa razy okrążyć kulę ziemską, 800 koncertów i ponad trzy tysiące osób, które przewinęły się przez zespół… – Zespół Tańca Ludowego „Ostrołęka” ma już 35 lat.

Trzy filary zespołu to: Jerzy Białobrzewski, Alina Chalińska i Joanna Niska. Dwa z nich (pan Jerzy i pani Alina) odchodzą na emeryturę. Co dalej? – rodzi się pytanie. Ale jest to także czas na wspomnienia.

– Dawno, dawno temu tańczyłem w Kurpiach – opowiada Jerzy Białobrzewski (kierownik artystyczny zespołu), i tam był zawsze jeden problem: panienki wychodziły za mąż, kawalerka szła do wojska, i trzeba było zaczynać tworzyć zespół od początku. I ktoś, w pewnym momencie, wpadł na pomysł, żeby zrobić grupę dziecięcą, który potem płynnie przejdzie do młodzieżowej, i w efekcie zasili grupę dorosłych. Miało to zapewnić cały czas dopływ nowych, ale już przygotowanych członków zespołu.

Pierwsze manewry w tym celu zaczęły się w 1983 roku. Akompaniatorów było kilku, ale nikt nie zostawał na dłużej. Jerzy Bialobrzewski jednak się uparł.

Było ciężko. Zdarzało się, że ściągałam całą klasę, i z tej klasy ostatecznie nikt nie zostawał po kilku zajęciach. Ale małymi kroczkami, coś tam zaczęło się tworzyć.

Do pierwszego koncertu doszło w 1984 roku, w pierwszym składzie było ośmiu chłopaków i 16. dziewcząt. Duża zasługa w tym Aliny Chalińskiej, która trafiła do zespołu ze swoją córką.

Moja córka zaczęła chodzić do pierwszej klasy szkoły podstawowej, i jej wychowawczyni powiedziała mi, że Sylwia powinna tańczyć, bo jest bardzo rytmiczna. Dała mi namiar na nowopowstały dziecięcy zespół, zawiozłam córkę na zajęcia, zobaczyłam, że pan Jurek jest sam, i że chyba potrzebuje pomocy. A, że akurat nie pracowałam, bo zajmowałam się swoimi dziećmi, zaproponowałam pomoc w sprawach organizacyjnych.

Przez pierwsze dwa lata pani Alina pomagała charytatywnie. Z czasem zrobiła kwalifikacje i została zatrudniona w OCK. Tak się zaczęła jej przygoda, która trwa do dzisiaj.

Trzeci filar zespołu to Joanna Niska – kierownik muzyczny.

– Najwięcej utworów mamy z Kurpi Zielonych, ale tez cały czas poszukuję ładnych, rzewnych melodii, które – moim zdaniem, zespół udźwignie. I nie jest to repertuar stricte z Kurpiowszczyzny, sięgamy o wiele dalej – mówi.

Gdy młody zespół nieco okrzepł, rodzice, którzy przyprowadzali dzieci na próby, zgłosili się z pomysłem, żeby zrobić grupę dla dorosłych.

Przychodzili i nas nękali, no i w końcu, dla świętego spokoju, stwierdziliśmy, że damy im w kość raz czy dwa, oni odpuszczą i będzie spokój. Plan nie wypalił, bo rodzicom się to spodobało. Grupa ta powstała w 2000 roku i wciąż trwa.

Z czego jesteśmy najbardziej są dumni szefowie zespołu?

– Najbardziej dumni jesteśmy z tego, że wytrzymaliśmy w trójkę ze sobą, a jak nawet się sprzeczaliśmy, to były to bardzo kreatywne kłótnie. Po drugie zostawimy zespół w dobrej kondycji, bo jak policzyliśmy, zostawiamy dwie godziny programu, samego tańca bez piosenek, bez kapeli. Jest masa strojów… Wiele osób, które przewinęły się przez zespół, robią kariery. Ale co najważniejsze, nikt z naszych tancerzy nie zszedł na złą drogę. Taniec w zespole to hobby, które wciąga i grupa osób, która ma taką samą pasję – wszystko to sprawia, że młodzi ludzie mają wsparcie.

Gala z okazji 35-lecia zespołu będzie jednocześnie pożegnaniem pana Jurka i pani Aliny, którzy przechodzą na emeryturę.

najnowszy najstarszy oceniany
barbara
Gość
barbara

Gratulacje dla Waszej wspaniałej pracy .I tu patrzcie nie wygryzł Wasz żaden namaszczony partyjniak a wiecie dlaczego ?bo to ciężka praca i za niewielkie pieniądze i trzeba coś umieć . A Wam te większe pieniądze po prostu należałyby się .

Zwalniać
Gość
Zwalniać

Zaraz was ZWOLNI

Fakt
Gość
Fakt

Nie zdąży bo sami odchodzą

qwe
Gość
qwe

Gratuluje pięknej historii.

Sylwia
Gość
Sylwia

Wspaniali ludzie! Pani Niska świetna nauczycielka!